Oj jak dobrze ze nic nie musze gotowac na Swieta...mama wrecz zakazala nam przywozic jedzenie, a to przez moja bratowa bo ta kiedys zrobila rybe w galarecie i nikt tego nie chcial jesc ;-)
Dorota widzisz to ja mam te wlasnie nawietrzaki (jak to czlek nie wie jak to sie zwie;-) i jak pisalam w zimie przy ustaiweniu na najmniejszy poziom wieje ze hej...a pozatym zobacz jaka mam sciane bo tam wszystkie brudy Krakowa wlaza...no i musze poprawic jak widac czyszczenie okien bo przy blysku flesha ...hmm...;-)
Dorota widzisz to ja mam te wlasnie nawietrzaki (jak to czlek nie wie jak to sie zwie;-) i jak pisalam w zimie przy ustaiweniu na najmniejszy poziom wieje ze hej...a pozatym zobacz jaka mam sciane bo tam wszystkie brudy Krakowa wlaza...no i musze poprawic jak widac czyszczenie okien bo przy blysku flesha ...hmm...;-)

.Oliwka pół godziny w wózku wytrzymała, a później zaczął się wrzask, więc ją z wózka wyciągnęłam.Po raz pierwszy moje dziecko samo szło przez miasto
.A ja cała spocona byłam.I tak: jakieś resztki śniegu okazały się całkiem smaczne (widać było po zadowolonej minie;-)), liście były "be", każdy papierek i kapsel został zauważony, ale mamusia zabroniła podnosić ;-).Poza tym było siadanie na chodniku, włażenie na wszystkie możliwe schodki (oczywiście na czworaka), zaglądanie we wszystki dziury i dziurki, a na koniec Oliwka położyła się na ziemi i zaczęła płakać, więc mamusia musiała córcię na rączki wziąć.Całe szczęście że było to kilkanaście metrów od domu i nie nadźwigałam się za bardzo.Ale teraz dziecko jest spokojne jak aniołek
.Muszę częściej stosować taką terapię
.No, ale jeszcze jutro idziemy, więc moze się uda, wyjdę po prostu w porze porannej drzemki Oliwii i będzie święty spokój.
ale pierwszy i drugi dzien swiat spedze u moich kochanych babc
a wlasnie jutro jedziemy na zakupy wieksze bo u mnie w domu jest taka tradycja ze robimy wszystko na ostatnia chwile
ale jak tradycja to tradycja
Już nie będzie mi tak wesoło hehe...