Oj, Lucyann, faktycznie ciekawska jesteś ;-).
Więc tak - mam 22 latka (no,za 2,5 miesiąca skończę 23),mój Misiek długo nie musiał czekać, bo znamy się zaledwie rok (czy może aż rok??).Nie staraliśmy się o dziecko, ale tak wyszło ;-) i teraz już nie możemy się doczekać.W ogóle to moje Kochanie ma córkę, prawie 10-letnią (moja imienniczka zresztą :-)), bo jest między nami spora różnica wieku - 13 lat.Więc nasza Oliwka już ma siostrzyczkę, która też się nie może doczekać, aż mała przyjdzie na świat :-).
Oznaki zbliżającego się porodu...Hmmm...Pojawiają się jakieś delikatne skurcze od czasu do czasu, mam wrażenie, że dzidzia już się zaczyna przeciskać, bo odczuwam takie dziwne napieranie w podbrzuszu.Ale mam przeczucie,, że jeszcze trochę poczekam, zanim nadejdzie ten Wielki Dzień.
Problemów w ciąży jako takich nie miałam, no, na początku wymioty, ogólne osłabienie (cały czas chciało mi się spać), później po badaniach okazało się, że mam anemię (gin przepisał mi żelazo i wszystko się unormowało) i cukier miałam za wysoki (po wypiciu 50 gram glukozy), więc w związku z tym musiałam iść do szpitala na 2 dni na badania (ech,cały dzień mnie nakłuwali,co nie było przyjemne), ale niedawno robiłam ponowne badanie (tym razem 75 gram glukozy) i już wszystko jest ok (po wyjściu ze szpitala musiałam stosować dietę,zero słodyczy,zero tłustego jedzenia,itd.).
Jeśli chodzi o wyprawkę to już prawie wszystko mamy, wózek, fotelik sam., łóżeczko, kosmetyki, ciuszki i trochę innych rzeczy. Większość musieliśmy kupić sami, trochę ubranek dostaliśmy. Do dokupienia zostało już tylko kilka rzeczy, ale to już można odłożyć na później.
Z pracą to u mnie wyglądało tak, że zostałam wysłana na staż absolwencki z urzędu pracy, ale od końca września jestem na L4. Nie, żeby było mi aż tak ciężko, ale doszłam do wniosku, że po co mam się zrywać o świcie (a lubię długo pospać), siedzieć w jakimś pokoju za biurkiem (po 2 godzinach już mnie kręgosłup tak bolał, że ledwo się dało wytrzymać),latać z jakimiś papierzyskami,itd. skoro mogę sobie spokojnie w domku siedzieć i zająć się sobą :-).Jedyne czego nie odpuściłam to kursu na prawko i egzaminu :-),bo na tym mi bardzo, ale to bardzo zależało.
A jutro jeszcze muszę się wybrać na zakupy dla siebie, bo nie mam żadnej koszuli do szpitala, kapci też nie mam no i kilku jeszcze niezbędnych pierdółek.No i pozostanie mi już tylko wyczekiwanie :-)