Dziewczyny może i Klinika nie ma jakichś rewelacyjnych wynikow jeśli chodzi o zabiegi bo ktoz to wie, nikt nam tego nie powie ale powiem tyle ze WARTO WALCZYC o to malutkie szczęście bo po urodzeniu jest wielkim ogromnym szczęściem. Ja walczyłam, 4 porażki były ponad moje siły. Kiedy pojechałam po czwartej probie na kolejna wizyte jak co miesiąc, dr.M powiedział ze teraz to już proponuje in-vitro bo jego zdaniem inseminacja już dawno powinna się udac ale ja powiedziałam ze na darmo nie przyjechałam i chce po raz ostatni sprobowac i co i teraz mam w domu przecudnego małego bąbla. Naprawde nie wiem dlaczego ale los widocznie tak chce ze najpierw kłody pod nogi a potem nagroda. Ja chciałabym sprobowac zawalczyć o kolejne ale boje sie tak jak wtedy i nie wiem czy mam na tyle sił (te badania, rozkładanie nóg, nerwy, stres, ból i płacz) może powinno być mi lżej że jedno dziecko mam już przy sobie ale czuje niepokoj ze mogę już nie mieć tyle szczęścia. Walczcie dziewczyny, w tej Klinice sie udaja zabiegi, tez bylam świadkiem jak jakas para dziekowala dr.M także glowy do góry i działajcie!