Witam Was Narcyzę i kimkę. Czytam o tej całej dyskusji nt. parens i popadam w coraz większe zwątpienie co do tej metody tutaj. A i dr T pisałam na początku, że miły ale jego humor mnie jakoś zniechęca bo nie lubię kiedy ktoś sobie żartuje z rzeczy na których mi zależy i tak mnie stresują. Musze jednak powiedzieć, że nam zlecił badania fsh, amh, chromatyne męża i inne wirusowe może to z czasem tak wychodzi, że potrzebne jak piszecie, że wcześniej nie proponowali wszystkiego...
Na początku z mężem ustaliliśmy, że spróbujemy IVF ale tylko tutaj żeby nie jeździć po polsce ale teraz z tego co piszecie że tutaj są puste szanse a jedynie przypadki udane się zastanawiam czy wogóle tutaj zaczynać.
Stwierdzam jednak tak jak Ty Smerfetko, że jeśli gdzieś dalej to chyba też prywatnie bo ja dalej o tym zamrażaniu nie przekonana, a jak piszesz można tak stymulować żeby wychodować jak najwięcej jajeczek i później w razie zapotrzebowania zapładniać? nie wiem czy dobrze rozumiem... a jak widzę na Waszych przypadkach to tutaj faktycznie nie jest kolorowo... na początku z "ciemnoty" własnej, że się uda od razu się przeraziłam ilością 6szt zarodków i dr T niepoprawnym humorem mówił "że do 40 lat się wyrobię" ale z coraz większa wiedzą nt od Was, że to mało a raczej wogóle nierealne i się okazuje, że z Was kilku to jeszcze się żadnej nie udało :-( to on chyba sobie robił niezłe jaja ze mnie a na pewno widział, że zestresowana jestem.
I kurcze teraz to już nie wiem czy wogóle zaczynać tutaj procedurę, a Białystok kawał drogi.... Czy któraś z Was miała do czynienia lub wie coś o klinice w krakowie "Macierzyństwo" bo parens to też dr Janeczko więc chyba jeden pieron.....
Pozdrawiam