cześć dziewczyny !! Dzięki za wsparcie i doping !! mam nadzieję, że już wkrótce się przyda....
Super macie z tymi dzieciaczkami !! choć widzę, że wcale lekko nie jest...ehhh...jak się nasz wreszcie raczy pojawić to będę miała od kogo czeropać wiedzę !!
Kate - witamy z powrotem !!
Agamir - witam ponownie
Agniesia - gratuluje uśmieszku !!
Wanilia - udanej kąpieli!! hmmm..mi by się relaksacyjna też przydała...
Wiecie co?? medal to mi się należy, ale nie za wytrwałość, ale za ilość złości w sobie !! Już mi przeszło, ale do południa do byłam chodzącą bombą... a że tylko M był pod ręką, to biedny trochę pocierpiał.... Miałam straszną ochotę się kłócić, wszystko mnie drażniło i denerwowało... Normalnie strasznie byłam zła.... może dlatego, że w nocy byłam pewna, że dzisiejszy dzień spędzę w szpitalu, a tu nic. Pokłociłam się z M nawet o ilość oczek w rosole, czy ma być dużo czy mało, o to że za wolno je śniadanie, a jak zaczął jeśc szybciej to o to, że ze mną nie rozmawia... normalnie jak jakiś koszmar !! a jak nie próbował się bronić i kłócić ze mną (bo widział, że jestem rozdrażniona), to jeszcze bardziej mnie to denerwowało... jakbym jakimś cholerykiem była... ale już mi przeszło na szczęście... wróciliśmy ze spacerku i jak podcvzas chodzenia łapały mnie skurcze, tak po przyjściu do domu wszystko znikneło... już straciłam zupełnie nadzieję i nastawiam się na oksytocynę w szpitalu.... pytanie tylko jak szybko ona zadziała... a najchętniej to w poniedziałek rano cesarka... ehhhh... to tyle o mnie.
Miłego wieczorku!!