Witajcie i u mnie zimnooooooooooo ... rano było -18`C.
Pojechaliśmy na zakupy sami bez małego i dobrze, bo by dzieciaczek zmarzł nam.
Agamir aż mi się łezki zakręciły w oczkach - piękne słowa.
Malenko dasz radę i tak jak napisały dziewczyny - obdzielisz miłością i Izunię i Ktosiunia :-)
Głowa do góry - to chyba każdą mamę spotyka.
Dorcia z centylami to tak jak napisała Malena - najlepiej gdyby i wzrost i waga były mniej więcej w tym samym.
Czarna jeszcze nie wiem


ale może uda mi się w tym tygodniu zapisać i może mnie przyjmie.
Asiu rozumiem co czuje twoja przyjaciółka - a może ten jej mąż nie chciał do was przyjeżdżać i stąd takie zachowanie.
A może nie wyspał się chłopina.
W sumie to dziwne zachowanie i faktycznie egoistyczne a jej pewnikiem było głupio tak przy was coś mu odpowiedzieć.
Ech ....
A jak nie to już w lutym na bank.
Ja dziś się dobrze czuję - ciśnienie super i chciałabym wyjść na spacer z młodym ... no ale temperatura taka, że odstrasza.
Zaraz zabieram się za obiadek - pałki kurczaka, jakaś surówka i ziemniaczki.
Może frytki zrobię a może nie.
Kupiłam sobie Linee i już drugi dzień ją łykam.
Dodatkowo dziś wyciągam z szafy dużą piłkę - pompuję i hajda z ćwiczeniami.
Przyda mi się troszkę wzmocnić mięśnie przez wyjazdem - co prawda tydzień, ale ...
Co do psów to u nas (jak mieszkałam jeszcze u rodziców) zawsze były duże psy - owczarki niemieckie, sznaucery olbrzymy a teraz są dwa jamniki

no i owczarek kaukaski - suczka - ślicznej maści i łagodna jak baranek.
Z tymże ja mam dystans do psów - osobiście nie boję się ich, ale jak jest dziecko blisko to wolę uważać bo to tylko zwierze.
A po psie rany długo się goją ... wiem coś o tym, bo moją siostrę rodzoną kiedyś dziabnął pies w rękę.
A to dla tych co lubią psy
