Witajcie.
Wczorajszy dzień był mega intensywny wiec nawet nie wpadłam powiedzieć, ze Hanka ma się lepiej choć ma jeszcze brać echinacee - bo gardło lekko jeszcze zaczerwienione. O migdałkach już nic nie mówiła

, a ja nie dopytałam juz bo młoda fisiowała na maxa i chciałam jak najszybciej wyjść.
Potem wpadł do mnie brat na kawkę, a potem ja do mamy na knedle ze sliwkami
Od rana zdązyłam się wkurzyć. Wpadł na chwilę ojciec do nas. Hanka mu buziaka nie chciała dać wiec ja podpuścił że ma lody, gumy i lizaki. Na co młoda, ze chce mu buziaka teraz dać a on, ze teraz nie i wyszedł

No i młoda teraz wyje mi...Dobrze, że miałam jakiegos lizaka w torebce to już się nieco uspokoiła. Zachowanie 3 latka jeszcze jestem w stanie zrozumieć natomias 63 latka juz nie bardzo. Zreszta oni ją chyba tak uczyli, że kupowli zainteresowanie dziadkiem słodyczami. Nie będę komentować tej metody.
Marma pamietam jak mi Hanka spała po pół godziny do 40 minut max. Nic nie zdążyłam nigdy zrobic, a juz zasnąc obok niej tym bardziej.
Wanilka a ja w poniedziałek donowej pracy. Jestem mega zestresowana. A do tego w październiku dojdzie jeszcze przedszkole. Mam mega stesa. Chyba cos sobie kupię na uspokojenie.