Witajcie.
U nas czas płynie szybko - wręcz za szybko ... dni uciekają i ciągle coś się dzieje.
We wtorek byliśmy na kontroli w IR w Warszawie - wszystko dobrze i niech tak zostanie.
Za to w czwartek wypadł bilans 4-latka i mały ma już 108 cm a waga ok. 18 kg.
Nie jest źle chociaż domowa waga pokazywała 19 kg.
O swojej wadze nic nie mówię, bo jakoś zaprzestałam starań o jakiekolwiek spadki.
Cóż

Poza tym znów mi się coś z moim cyklem dzieje, bo @ przyszła dopiero po 42 dniach od poprzedniego.
Nie chcę znów zaczynać tabletek, bo jakoś nie mam głowy po pilnowania czy wzięłam a może jednak nie

Ale jeśli następny cykl taki będzie, to zwariuje ... a już wybierałam się do apteki po test
Dziś leniwa niedziela i zrobiłam rosołek a małż kotlety mielone - zostały ziemnaczki do obrania, ale jakoś mi się nie chce.
Obejrzałam sobie transmisję uroczystości obchodów Dnia Niepodległości i aż łezki się kręciły jak patrzyłam na tych defiladujących chłopaków ... ach :-)
Wczoraj za to wykorzystaliśmy ładną pogodę na porządki w ogródku i wszystkie liście zostały skompostowane. Oj będzie fajny nawóz pod warzywnik na przyszły rok.
Przy takiej pogodzie jak panuje teraz to raz dwa się przeżre mówiąc kolokwialnie
A na wieczór zostaliśmy zaproszeni na imprezkę to męża siostry - taka nasiadówka a ile dobrych rzeczy do jedzenia
Tylko później brzucho bolało strasznie ;-)
Jeszcze tylko 43 dni do świąt Bożego Narodzenia - niby miesiąc z kawałeczkiem a czas zleci i zacznie się szał sprzątania, ubierania i gotowania - jakoś tej magii nie potrafię odtworzyć. Będąc dzieckiem czekało się na te szczególne dni.
A teraz ... gdzieś ten urok prysł.
No i to byłoby na tyle.
Dużo sił i zdrówka dla was i maluszków tych większych i tych maleńkich :-)