reklama

Październik 2011

no ja najczęściej buczę z bezsilności.. ale spoko już niedługo ;-)

es od Ewy na wątku, tylko zamiast odpowiedz wcisnęłam edytuj i mi zjadło wczorajszego :wściekła/y:

u mnie w rodzinie i u małża też mieliśmy dwa takie przypadki, jeden wypadek sam, drugi wylew i do tej pory sie rodzina nie może pozbierać a to już rok minął. Przykre, współczuję jewcia i powodzonka z pełcią ;)
 
Ostatnia edycja:
reklama
hej a ja byłam 2 dni nad morzem. Młoda szalała i z wody wyjść nie chciała za to ja jestem mega zmęczona. Przez te dwa dni sama z Zosia siedziałam, mąż był służbowo więc dopiero popołudniu do nas dołączył. Tylko dwa dni a wrażeń pełno no i okazało się, że moje dziecko to istny szatan. Zamiast mamusi pomagać to wariowała i ciągle gdzieś uciekała. Dzisiaj obudziłam się we własnym wyrku trochę z żalem ale trochę z ulgą, że więcej odpoczynku będę miała i nie będę musiała tyle biegać.
 
witajcie
ja już powili mam wszystkiego dosyć, pół dnia siedziałam i ryczałam.
ledwo co oddycham, tak strasznie mi ciężko ponoć to normalne, do tego żylaki odbytu, dzisiaj na tyłku usiąść nie mogłam tak bolało nie wspominając już o ogromnym bólu podczas załatwiania.
Do tego pobiłam talerz i szklankę
od dłuższego czasu gotuję obiad dla 4 dorosłych facetów i siebie, codzienne zakupy, wymyślanie obiadu, zmywanie całej chmary naczyń, pranie, prasowanie, sprzątanie - mam już tego dosyć chyba wolałabym wrócić do pracy.
a do tego ani jednego słowa uznania, tylko mąż wg którego tylko siedzę na bb, a ja nawet nie mam komu się wyżalić.
i teściowa która narzeka że ma tyle okien do umycia i tyle sprzątania przed weselem - nie wiem czy ona chce żebym to ja jej posprzątała?
a w ogóle to teściowa wymyśliła że w dzień wesela mam przyjść do nich szybciej i gości przyjmować bo ona będzie sie przecież ubierała! a ja to mam się już z rana ubrać i cały dzień siedzieć i się pocić u nich - zwariowała kobieta
ponadto mąż mnie uświadomił, że jak zacznę rodzić w czasie gdy on będzie miał popołudniowy, sobotni albo niedzielny dyżur w pracy to nie ma możliwości żeby wyszedł szybciej. Gdy chciałam \z nim o tym porozmawiać to usnął. Poczułam się jak..... W dupie ma moje lęki i obawy, niczym się nie przejmuje bo przecież jakoś to będzie.
Mówię wam mam już wszystkiego dosyć
i do tego lęk przed porodem i obawa że sobie nie poradzę z moją kruszynką i nie podołam roli matki.........

ale się napisałam........... ale czasami trzeba wylać żale
 
rabbit - teraz już niestety trzeba zacisnąć zęby i byle do przodu ;-) niestety ostatnie tygodnie są najgorsze, człowiek ociężały, zapuchnięty, przytyty i do tego mega niezgrabny i marudny :tak:

ja też się wkurzam, że wszystko mi z rąk leci, mam mega problemy z koncentracją i do tego wiecznie zlana potem - toż to obleśne :eek:

jewcia - przykro mi z powodu śmierci bliskiej osoby :-(

kasia - pierdziel i nie wymyślaj codziennie nowych dań a po co ??? co to kuźwa restauracja ???

Postaraj się pogadać z Twoim, że to ponad Twoje siły i tyle, kurcze łaski nie robi !!! Teściową też do pionu ustaw !!! Trzeba niestety czasem mocno tupnąć nóżką bo Ci cała rodzina na głowę wejdzie i jeszcze za wszystko nie otrzymasz nawet dziękuję...
 
rabbit - dasz rade! trzeba zacisnas zeby i jakos dotrwac, zadna z nas nie czuje sie jak super laska z gracja, tylko wlasnie jak kaszaloty, ja sie pocieszam ze moze za niedlugi czas juz bede sie tego smiala jak beda mi uciekaly kilosy w pizdu a maluch bedzie spal obok a nie wymyslal cyrki w moim brzuchu:-)

a ty kasia - postaw sie! bo dopoki sie zgadzasz to cie wykorzystuja a pewnie na dokladke serwuja slynne zdanie ze "ciaza to nie choroba", ok racja to jest ale na koncowce ciazy to nikomu nie wesolo, co to tesciowa zapomniala juz???
a meza do pionu! bo to on tez jest odpowiedzialny za twoj nastroj i to wasz wspolne dziecko bedzie a nie jakis wylacznie twoj wymysl!

no, alez mam teraz buntowniczy nastroj, bez kija nie podchodz! :-)
 
Wszystkie chyba chandra już dopada na sam koniec...ja się jeszcze jakoś trzymam uczuciowo :-) aż dziw że żadna deprecha mnie jeszcze nie dopadła.
Od wczoraj coś mnie brzuch boli (ale to mój brzuch, nie ten dzidziowy...chyba) i nie nadaje się do życia...śpie co chwile w dzień, apetyt mi padł całkiem, na lewym boku nie mogę już leżeć bo mi tak biodro nawala że promieniuje na całą nogę. Został mi tylko prawy bok do spania ale na nim mam zadyszke. A, i jeszcze mi mdławo coś od kilku dni...chyba dzidź urusł i mi zgniata żołądek, wiem już jak się czują osoby po operacji żołądka (jem porcje mniejsze od mojej córy - wczoraj 3/4 pulpeta aż!). Ale mimo wszystko jakoś mnie te dolegliwości nie dobijają...jeszcze...
Współczuje wam dziewczyny tych dołków...
 
a ty kasia - postaw sie! bo dopoki sie zgadzasz to cie wykorzystuja a pewnie na dokladke serwuja slynne zdanie ze "ciaza to nie choroba", ok racja to jest ale na koncowce ciazy to nikomu nie wesolo, co to tesciowa zapomniala juz???
a meza do pionu! bo to on tez jest odpowiedzialny za twoj nastroj i to wasz wspolne dziecko bedzie a nie jakis wylacznie twoj wymysl!

no, alez mam teraz buntowniczy nastroj, bez kija nie podchodz! :-)


Mój ginekolog uraczył mnie słowy : "Któż tak nakłamał że ciąża to fizjologia? Toż to stan najwyższej patologii! Nie każdemu i niecodziennie wyrasta w brzuchu 40 centymetrowy >>pasożytek<< pobierający od dawcy wszystko, zacząwszy od substancji odżywczych, przeszedłszy przez mikro i makroelementy, siły witalne, optymizm, kończąc nawet czasem na urodzie matki i dewastowaniu walorów estetycznych ciała".

Całą wypowiedź trzeba potraktować z lekkim przymrużeniem oka,bo mój ginekolog ma dość nietypowe poczucie humoru a to miał być żart, ale odrobina prawdy w tym jest " :)
 
Ostatnia edycja:
mileczka - dosadnie ale kurde...prawdziwie tez

u mnie z nastrojami to tak,ze staram unikac sie nadmiernego patrzenia w lusterko,zeby zobaczyc oblepiajacy tluszcz , bo brzuch mnie cieszy/smieszy - taka pilka:-)
jak mnie lapie dol czy mam wk**** na wlasna niezdarnosc to robie sobie kakao, biore gazete i ide do wyrka na odpoczynek z mysla ,ze teraz to olewam wszystko i wszystkich, zazwyczaj przechodzi po pierwszym kakao i chwili samotnosci w ktorej wyobrazam sobie jak lekko maszeruje z wozkiem w butach na wyokim obcasie:-D ze dzidziol sie smieje, jest zdrowy i swiat jest piekny

dziwne ze "nastroje" nie dopadaja mnie jak jestem w pracy czy cos ciekawego sie dzieje, to zazwyczaj wieczorem albo jak jestem w domu sama i mam robote za kompem..wiecej zajecia potrzebuje? :)


a poki co musze nalac wody do miednicy i wsadzic swoje "pletwy", bo normalnie chodzic nie mozna, tak mi stopy spuchly..;-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ajj widze dziewczyny ze my prawie wszytkie przezywamy tą handrę , złosci , zmęczenie i jeszcze nie wiadomo jakie holerska :no: Ja jak się wczoraj goliłam to prawie szpagat zrobiłam hehe. Współczuje kasiadz gotować dla tylu osób ja gotuje dla 3 dorosłych i jednego dziecka i męczarnia =/ Gdyby mój ukochany znalazł chodz wiecej czasu zeby pomalować i ogarnąć miezkanie juz dawno bym się wyprowadziła i było by troche lżej.......

hy i jeszcze dodam , ze sposrod tylu rzeczy ktore mogl by zauwazyc ze trzeba zrobic np. wymiana okna,kupno nowej pralki,malowanie,zamontowanie nowego zlewu to on zauważył ,że pies zostawia za dużo kłaków na lato i co to będzie:sorry:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry