witajcie
ja już powili mam wszystkiego dosyć, pół dnia siedziałam i ryczałam.
ledwo co oddycham, tak strasznie mi ciężko ponoć to normalne, do tego żylaki odbytu, dzisiaj na tyłku usiąść nie mogłam tak bolało nie wspominając już o ogromnym bólu podczas załatwiania.
Do tego pobiłam talerz i szklankę
od dłuższego czasu gotuję obiad dla 4 dorosłych facetów i siebie, codzienne zakupy, wymyślanie obiadu, zmywanie całej chmary naczyń, pranie, prasowanie, sprzątanie - mam już tego dosyć chyba wolałabym wrócić do pracy.
a do tego ani jednego słowa uznania, tylko mąż wg którego tylko siedzę na bb, a ja nawet nie mam komu się wyżalić.
i teściowa która narzeka że ma tyle okien do umycia i tyle sprzątania przed weselem - nie wiem czy ona chce żebym to ja jej posprzątała?
a w ogóle to teściowa wymyśliła że w dzień wesela mam przyjść do nich szybciej i gości przyjmować bo ona będzie sie przecież ubierała! a ja to mam się już z rana ubrać i cały dzień siedzieć i się pocić u nich - zwariowała kobieta
ponadto mąż mnie uświadomił, że jak zacznę rodzić w czasie gdy on będzie miał popołudniowy, sobotni albo niedzielny dyżur w pracy to nie ma możliwości żeby wyszedł szybciej. Gdy chciałam \z nim o tym porozmawiać to usnął. Poczułam się jak..... W dupie ma moje lęki i obawy, niczym się nie przejmuje bo przecież jakoś to będzie.
Mówię wam mam już wszystkiego dosyć
i do tego lęk przed porodem i obawa że sobie nie poradzę z moją kruszynką i nie podołam roli matki.........
ale się napisałam........... ale czasami trzeba wylać żale