reklama

Październik 2011

hmm a ja mam takie pytanie..:blink: jak jutro będe miała usg i od tego jak bedzie ułożone dziecko będzie zależało czy bede miala cesarke czy urodze sr ? bo ja to juz sama nie wiem :zawstydzona/y:
 
reklama
Kiwi, mysle ze mimo wszystko Twoja dzidzia jeszcze ma szanse sie odwrocic do porodu.... U nas zazwyczaj juz na sali porodowej robia usg zeby miec pewnosc ze dziecko jest prawidlowo ulozone ( ale pewnie gdzieniegdzie robi sie to przez macanie brzucha)...
Wiec mysle ze jakby co to moga ewentualnie zasugerowac cc jesli beda takie wskazania ale jesli to jedyny powod, to nie ma co sie napalac przedwczesnie...
 
A mnie dopadło przeziębienie! cudnie cholera!!!! całą ciąże się trzymałam!!!! smarkam, kicham, a gardło mnie tak napieprza że mnie rzyganko dopadło, mój marny apetyt już całkiem szlag trafił!!!!! Jesu! jak się glistowato czuje!!!! ide spać.

kurcze zdrowka zycze !! trzymaj sie jakos i oby szybko przeszlo :)

ehh.. nici z usg na drzwiach powitała mnie kartka 02.09.2011 r. nieczynne przepraszamy ;/ dobrze ,ze w soboty tez tam robią usg bo bo w pon. wizyta ... a więc usg jutro jak dojde cos mnie biodra bolą tak dziwnie jak chodze :-( i wogle taki dzien do dupy ,ze az szkoda słów....

ehh akurat dzisiaj musieli zamknac :/ szkoda , bo pewnie sie doczekac nie moglas :)
swoja droga niezle praktyki maja u ciebie , ze sie idzie na przypal i czeka w kolejce :)
 
pryzybela Pamiętam, ze jak ja miałam 5 lat i urodziła się moja siostra to zostałam eksmitowana z domu do babci. Chodziłam do przedszkola ale pani dyrektor stwierdziła, że mnie wypisuje skoro matka jest w domu i nie pracuje ( takie czasy ) Nie powiem, żebym była z tego powodu specjalnie niezadowolona. U babci zawsze było fajowo. Babcia zabrała mnie do domu na oględziny dzidzi i byłam tak bardzo rozczarowana swoją nową siostrą, że z powrotem dobrowolnie wróciłam do babci. Starzy mieli luz i spokój w tym najtrudniejszym okresie poporodowym. Nie znam Twojej córki i trudno jest mi ocenić jej zachowanie w takiej sytuacji. Pytanie czy nie wejdzie Wam na głowę i okaże się, że nic nie będziesz w stanie zrobić przy maluszku.

My w domu też mamy wszystko na prąd: ogrzewanie co prawda jest gazowe ale piec działa na prąd ;), woda (pompa na prąd), kuchenka i tp. i jak nam ten prąd wyłączą to jest katastrofa. Ot takie uroki mieszkania w domu ale za to jest ogródek i ładne widoki. Woda pitna oczywiście jest i raczej będzie bo jest z osobnego ujęcia natomiast wodę używaną do prania sprzątania i mycia trzeba oszczędzać. No i teraz nastał taki trudny moment.
Przeprowadzkę planowaliśmy na wrzesień ale dopiero rozkręcamy się z remontem i wychodzi na to, że do końca roku może być trudno.

Kiwi dziwne zwyczaje macie u siebie w przychodni ;). U mnie lekarka ma USG w gabinecie i sama robi. Pech z tym usg bo pewnie sie nastawiłaś na dzisiaj. 3mam kciuki, żeby jutro się udało
 
yhym ;) ja to spróbuje porozmawiac wkoncu normalnie z gin. moze mi sie uda bo ona na kazdej wizycie zachowuje sie jak by miała wyjsc i nie wrocic i potrafi mowic tylko jakie to głupie przepisy nfz wymysla dla gin. jak by to byłą wina pacjentów :szok: myślałam juz nie raz o zmianie ale chyba juz dotrwam z nią do konca.... i na koniec jej cos miłego powiem hehe :)
 
kiwi ujmę to w ten sposób jeśli jesteś pierworódką to nie mają prawa zmusić Cię do porodu naturalnego jeśli dziecko jest ułożone pośladkowo. Ja osobiście nie zgodziłabym się na poród sn w takiej sytuacji. Na pewno zrobią Tobie USG na izbie przyjęć. Ty masz jeszcze czas bo to dopiero 32 tydzień i dziecko jeszcze się obróci.

kasia na poporodówce dawali babkom ketonal więc chyba można też go zażywać przy karmieniu. Mi się nie przydały żadne leki bo bóle były słabe i spokojnie je wytrzymałam. Więc nie ma co się nastawiać, że będzie masakra.

pryzybela ja po poronieniu miałam taki ból, którego nigdy wcześniej nie doświadczłam. Nie pomógł ketonal brany w ilościach niezgodnych z ulotką, dopiero po podaniu mi jakiejś usypiająco ogłupiającej kroplówki przeszło. Strasznie się bałam, że poród będzie bolał podobnie ale okazało się, że bóle porodowe przy tamtych to był pikuś
 
Jagmar, wlasciwie to mi chodzilo tylko o to zatrzymanie corki w domu, zeby do przedszkola jakis czas jej nie posylac... U babci mam nadzieje ze bedzie tylko i wylacznie na czas mojego pobytu w szpitalu. Normalnie to R by sie nia zajal, ale potrzebuje zeby byl ze mna w szpitalu, bo po cc bedzie mi ciezko w pelni sie dzieckiem zajac, a nie chce go oddawac do pielegniarek... A ze u nas jest mozliwosc zeby osoba bliska nocowala w szpitalu razem z mamusia i dzieckiem przez pare dni to chcemy wykorzystac tak jak poprzednio przy malej:) W kazdym razie maz bedzie tylko do domu jezdzil zeby wyprowadzic psa i cos zjesc ewentualnie, a przy dziecku, to wiadomo ze byloby mu trudniej...
Kurcze nie wiem jak bede sie czula po porodzie zwlaszcza psychicznie, ale zasadniczo chce zeby corcia byla razem z nami w domu... Ona daje czesem popalic ale zasadniczo to madre dziecko i potrafi byc dosc powazna jak na swoj wiek.... To znaczy da sie z nia dogadac w wielu kwestiach mimo ze jeszcze mala jest.... No ale jaka bedzie reakcja na nowego czlonka rodziny, tego nie jestem w stanie przewidziec... 4 latka, to juz takie swiadome dziecko i jednoczesnie nieprzewidywalne, ale wierze w to ze wspolnie sprostamy sytuacji....

A co do babci, to wiem ze mlodej bedzie tam dobrze, bo z tesciowa mieszka tez Kayi 10 letnia kuzynka, wiec dziecko bedzie szczesliwe, tyle tylko ze nie chce zeby mi ja babcia rozpiescila zanadto, bo da sobie wejsc na glowe dziecku, poza tym spi z dziecmi, a ja tego nie toleruje za bardzo, bo stawiam na samodzielnosc... No i babcia ciagle za mloda z jedzeniem chodzi i zwyczajnie jest nadopiekuncza, a ja sie staram takich sytuacji unikac, wiec po co mam sie stresowac jak juz dziecie do domu wroci?:)
Za bardzo jestem przyzwyczajona wychowywac dziecko po swojemu, zeby mu na taki luksus pozwalac hehe:D

A z ta woda, to mam nadzieje ze jest jakas szansa, ze bedziecie ja wkrotce miec spowrotem, zwlaszcza jak malenstwo przyjdzie na swiat:tak:

No u mnie bole po tych tabsach poronnych byly jak skurcze porodowe, ale ja poronilam dosc wczesna ciaze, bo mialam pusty pecherzyk plodowy, wiec moze dlatego i tak latwiej poszlo, w kazdym razie traumatyczne przezycie, bo jednak porod sluzy czemus dobremu, a poronienie to tylko smutek i pustka, zednej motywacji zeby sobie jakos pomoc;/
 
Ostatnia edycja:
Ja bym nie wyslala swoich dzieci gdzies ze wzg na nowego czlonka rodziny.I nie mam zamiaru trenowac moich dzieci.To mala bedzie musiala sie przystosowac do reszty rodziny.Zadnego chodzenia na paluszkach i wymagania od braci zeby cos robili albo nie ze wzg na nia.
Ja zdecydowalam sie na jeszcze jedno dziecko ,ale nie kosztem moich diabelkow.
Moj najstarszy juz mial stracha i problemy ze snem .Bo sie bal ze bede go mniej kochala.
Dopiero rozmowy i moje przekonywanie go ze jest moim pierworodnym i tym samym czyms wyjatkowym ,go przekonalo.A pozatym zawsze ma ten plus ze jego kocham najdluzej.

A ja tez nie przypominam sobie zebym ze wzg na ktores z moich dzieci czula sie urobiona i nie miala na cos czasu.Od poczatku na zakupy czy jakies wyjscia do kumpeli na ploty targalam ze soba cala bande .Nie rezygnowalam z jakis drobnych przyjemnosci.

Jak slyszalam ze sasiadka jezdzi sama na zakupy ,bo to stres jak malutki zaczyna kwekac to bylam zdziwiona .Moj kwekal tez ,ale sie przyzyczail.Ja teraz czuje sie dziwnie ze zaden nie chce z nami jezdzic ,bo wola zostac w domu.Za pierwszym razem to az lzy mialam w oczach .Bo jakis etap ich dziecinstwa sie w tym momencie skonczyl.

Kiwi ale ciulato jak sie szlowiek na cos nastawia i to nie wypala.Ale do jutra juz nie daleko.
Sivi kuruj sie biedaku.

A ja go... widze !I jak narazie nie znalazlam zadnego lekarzy ktory by mnie wczesniej niz w pazdzierniku przyjal.Musze o tym pwiedziec diabetologowi i gince w poniedzialek.
 
reklama
pryzybela babcie są od rozpieszczania i sprowadzania dzieci na "złą" drogę a my mamy je później z powrotem temperować. Moje odczucia jako 5-cio latki były takie, że myślałam, że pójdę z siostrą na huśtawki i do piaskownicy a tymczasem ona tylko ryczała i jadła i tak w kółko. Nie było mi specjalnie żal tego, że mnie z domu na 2 tyg. wywieźli. Za to później czynnie i aktywnie włączyłam się do pomocy i zanosiłam okupkane tetrówki do łazienki :). Trudno mi doradzić bo czasy się zmieniły i dzieci są bardziej wyedukowane wtedy dzidzie mogłam zobaczyć jedynie na rysunku i tak na prawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Ja bym chyba z przedszkola nie rezygnowała no chyba, że panowałaby jakaś epidemia. Młoda może "pomóc" po przedszkolu, Wy będziecie mieli więcej swobody a ona nie wynudzi się siedząc w domu cały dzień. Na pewno nie będziecie jej w stanie zapewnić tylu atrakcji co teraz przed porodem bo nie będziecie mieli tyle czasu. Ja bym się o to bała, że nagle okaże się, że rodzice są zajęci małym kosmitą. Tak to będziecie mogli dzień po przedszkolu zorganizować bardziej pod nią, żeby nie czuła się odtrącona. Zawsze możesz sprawdzic jak to będzie a jak mała się wynudzi to siup do przedszkola.

Nie chodzi mi o to, żeby dziecko gdzieś wywozić, ja na każdy weekend do babci jeździłam i wakacje też u niej spędzałam więc to nie była żadna nowość. Może po prostu trzeba żyć dalej tak jak się żyło bez specjalnych zmian czyli w tym przypadku rezygnacji z przedszkola.

U mnie to był zaledwie 7 tc więc bardzo wcześnie a ból nieziemski i do tego smutek i pustka tak jak piszesz

Chciałam jeszcze napisać, że rewelacja taki poród tzn, że tatuś może być z Wami i od razu pomóc w opiece. Szkoda, że u nas to tak nie wygląda.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry