Jagmar, wlasciwie to mi chodzilo tylko o to zatrzymanie corki w domu, zeby do przedszkola jakis czas jej nie posylac... U babci mam nadzieje ze bedzie tylko i wylacznie na czas mojego pobytu w szpitalu. Normalnie to R by sie nia zajal, ale potrzebuje zeby byl ze mna w szpitalu, bo po cc bedzie mi ciezko w pelni sie dzieckiem zajac, a nie chce go oddawac do pielegniarek... A ze u nas jest mozliwosc zeby osoba bliska nocowala w szpitalu razem z mamusia i dzieckiem przez pare dni to chcemy wykorzystac tak jak poprzednio przy malej

W kazdym razie maz bedzie tylko do domu jezdzil zeby wyprowadzic psa i cos zjesc ewentualnie, a przy dziecku, to wiadomo ze byloby mu trudniej...
Kurcze nie wiem jak bede sie czula po porodzie zwlaszcza psychicznie, ale zasadniczo chce zeby corcia byla razem z nami w domu... Ona daje czesem popalic ale zasadniczo to madre dziecko i potrafi byc dosc powazna jak na swoj wiek.... To znaczy da sie z nia dogadac w wielu kwestiach mimo ze jeszcze mala jest.... No ale jaka bedzie reakcja na nowego czlonka rodziny, tego nie jestem w stanie przewidziec... 4 latka, to juz takie swiadome dziecko i jednoczesnie nieprzewidywalne, ale wierze w to ze wspolnie sprostamy sytuacji....
A co do babci, to wiem ze mlodej bedzie tam dobrze, bo z tesciowa mieszka tez Kayi 10 letnia kuzynka, wiec dziecko bedzie szczesliwe, tyle tylko ze nie chce zeby mi ja babcia rozpiescila zanadto, bo da sobie wejsc na glowe dziecku, poza tym spi z dziecmi, a ja tego nie toleruje za bardzo, bo stawiam na samodzielnosc... No i babcia ciagle za mloda z jedzeniem chodzi i zwyczajnie jest nadopiekuncza, a ja sie staram takich sytuacji unikac, wiec po co mam sie stresowac jak juz dziecie do domu wroci?

Za bardzo jestem przyzwyczajona wychowywac dziecko po swojemu, zeby mu na taki luksus pozwalac hehe
A z ta woda, to mam nadzieje ze jest jakas szansa, ze bedziecie ja wkrotce miec spowrotem, zwlaszcza jak malenstwo przyjdzie na swiat
No u mnie bole po tych tabsach poronnych byly jak skurcze porodowe, ale ja poronilam dosc wczesna ciaze, bo mialam pusty pecherzyk plodowy, wiec moze dlatego i tak latwiej poszlo, w kazdym razie traumatyczne przezycie, bo jednak porod sluzy czemus dobremu, a poronienie to tylko smutek i pustka, zednej motywacji zeby sobie jakos pomoc;/