ejjjjjjjjj ale ze mnie tępa blondi!! uśmiejecie sie... dopiero teraz zobaczyłam fotki jak sie prawqidłowo tej fridy uzywa... ja mam końcówke gumową ale na ustniku i dotychczas robiłam to nie ta stroną co trzeba hehe, ale jajaa....

no głupia koza ze mnie jak nic...
klementinka
no mi lekarz mówił że miód uczulający jest mocno, ale ja też sobie słodziłam herbatke nim i małej nic nie było
maggie
też mam ten viburcol i mam podawać gdy Emilka po kąpieli nie bedzie szła spać- bo ona sobie noc i dzień pomieszała ostatnio i po kąpieli zabawy były- jeszcze przed kolkami, ale jeszcze nie podawałam. Rozumiem że jak śpi to jednak skuteczne te czopy
wicie co a ja mam problemy innego typu... od samego początku związku z moim mężem mamy problemy 'rodzinne" mianowicie... on cągle ma coś do mojej rodziny a ja do jego. Było wiele różnych sytuacji głupich, i opisywaniu nie byłoby końca wiec napisze tlyko ogólnie, że nieraz już skakaliśmy sobie do gardeł, bo mój małżonek swoją rodzine uważa za ważną a moją za mniej i przez to jest ciągła rywalizacja. On mówi że ja sie od pępowiny mamusi nie odcięłam i przez to jak mamy jechać do moich rodziców zazwyczaj jest problem ( niestety ze względu na odległość moi rodzice nie mogą do nas przyjeżdżać), ale do jego rodziny musze jeździć i broń boże coś powiedzieć, a już nie wspomne że oni mają do nas rzut kamieniem i teraz ostatnio to juz cvo tydzien praktycznie ich widzimy albo częściej... ja też ciągle mam wrażenie że oni go buntują i obgadują mnie kiedy mnie nie ma, ale to już tlyko moje podejrzenia. Nieraz mam wrażenie że jego rodzice i bracia są ważniejsi ode mnie... przed chwilą sie pożarliśmybo jego brat poszedł na zabieg do szpitala i mąż chce jutro go odwiedzić, a że jego rodzice mają w niedziele przyjechać to przydałoby sie sprzatnąć i obiad oprzygtować jakiś porządny i sprzątać miał on, a jak do tego szpitala pojedzie to nie bedzie miał czasu i wszystko zostanie na mojej głowie wiec zaproponowałam żeby pojechał do szpitala w sobote ale on nie chce, musi zrobić po swojemu. na dodatek teściowa miała zosrtać z moją corcią, ale ne bedzie potrzeby bo mąż będzie w domu i mu to powiedziałam że może niech nie przyjeżdżają albo przyjadą później niż mieli, to sie obraził i poszedł do garażu... oczywiście wszystko było powiedziane mocnymi słowami i teraz ja jestem wściekła że mam tyle na głowie, a on jak zwykle urażony bo ja niby nie chce aby przyjeżdżali, a przecież dopiero co bylismy w poniedziałek u nich a oni u nas tydzien temu w czwartek;/ a kiedy ja wspomne aby jechac do moich to jest zawsze a po co, przecież bedziemy na święta, albo bylismy ostatnio... sił mi do tego mojego faceta brakuje... skąd ja mam tą siłe brać? żałuje że mieszkamy tutaj a nie bliko moich rodziców...wszystko wyglądałoby inaczej
