Mój mąż ma rodzinę koło Żelechowa, dokładnie w miejscowości Gołe Łazy.
Co do wyjazdu za granicę, to nie ma się co sugerować moją osobą, bo my akurat mamy ekstremalną sytuację, u szwagra i żony, jest zupełnie inaczej, ich rozłąka bardzo do siebie zbliżyła, mimo tego, że wcześniej jak tu byli razem, to darli ze sobą koty równo.
Jeśli chodzi o mieszkanie, to mamy marne szanse na zmianę, gdyż to jest mieszkanie po babci, w starej kamienicy i niestety tutaj warunki są jakie są, ale najważniejsze, że mamy własny kąt i na głowę nie pada.
Co do zmiany, to się zastanawialiśmy nad tym, ale wynajem mieszkania to również spore koszta wynajmu + rachunki, także nie wiem, czy wyszlibyśmy na tym na swoje.
Raczej nie.
Stąd nie zdecydowaliśmy się na zmianę, tylko jesteśmy tu gdzie jesteśmy.
Mała chodzi do przedszkola, bardzo się tam rozwija i nie żałuję tego, że tam chodzi, mimo tego, że koszta przedszkola również w tym roku wzrosły prawie dwukrotnie.
Co do mojej pracy, to szukałam bardzo długo, rozsyłałam dziennie mnóstwo CV.
Niestety jest bardzo dużo oszustów.
Trafiłam na taką firmę.
Pracowałam tam niecałe pół roku.
Umowa o dzieło, czyli nic nie warta.
Płaca 300 max 400 zł miesięcznie.
Łudziłam się miesiąc w miesiąc, że będzie lepiej, ale niestety nie było, dlatego w końcu sobie darowałam i zrezygnowałam, chociaż godzinowo była idealna od 8 do 16, no ale pracować za 300 zł/mc to raczej mało opłacalne.
Co do finansów, to póki co przynajmniej do lipca mam stypendium, więc dobre i te 650 zł miesięcznie.
Zawsze coś to jest.
Teraz mama pomaga, jak mąż nie pracuje, więc jakoś sobie radzimy.
Głupio w wieku 24 lat być na mamy utrzymaniu praktycznie, ale jednak mama zdaje sobie sprawę, jak teraz jest.
Co do pójścia do pracy, to niestety mam nakazany od lekarza oszczędny tryb życia :-(
Lekarka powiedziała, że nie wolno mi się przemęczać, czyli sprzątać, podnosić ciężkich rzeczy, itd.
Chciałam iśc na sprzątanie do kogoś, zawsze to jakiś grosz więcej, ale niestety w taj sytuacji boję się zarezykować.