reklama

Październik 2012

mina gratulacje dla męża!
My dopiero do domu wróciliśmy. Byliśmy w przedszkolu na pikniku rodzinnym. Dzieci przygotowały tańce, wierszyki i piosenki i nawet moja mała występowała :szok::szok: jestem z niej bardzo dumna, bo niektóre starsze dzieci nie mogły się od rodziców odkleić i w końcu nie występowały a Nati bez problemu:-)

Poruszacie temat znajomych to i ja się wyżalę.Z 3 przyjaciółek ze szkoły średniej nie została żadna. 1 odwróciła się od wszystkich tyłkiem i żadnych znajomych ze starej klasy nie uznaje, 2 wyjechała do anglji i kontakt mamy sporadycznie, 3 mieszka 60 km ode mnie, ma 3 letniego synka i jest bardzo chora. Nie ma telefonu ani internetu (leczy się prywatnie onkologicznie). Kiedyś u niej byłam ale jej nie zastałam, bo większość czasu spędza w Warszawie na leczeniu. Szkoda mi tej ostatniej przyjaźni najbardziej... Koleżanki jakieś mam, ale spotykam się z nimi bardzo sporadycznie. Jakoś wolę coś w domu porobić, albo z Wami poklikać niż podtrzymywać na siłę znajomości na których mi wcale tak bardzo nie zależy. A co do kumpli męża, to żeczywiście po ślubie wielu się przestało odzywać, ale 4 najbliższych zostało i w sumie kontakt nadal mają świetny. Chyba męskie przyjaźnie są trwalsze...
 
reklama
W temacie znajomosci to nam sie duzo kontaktów urwało po wyjezdzie za granice i jest tak ze jak my nie zainicjujemy spotkania to raczej z nikim sie nie spotykamy.Przewaznie dajemy znac wczesniej ze przylatujemy, zarzekaja sie ze sie napewno spotkamy ale potem sie nie odzywają.Wiec sie nie napraszamy.Mam jedną kolezankę z liceum z którą w miare mamy stały esemesowy kontakt i druga ze studiów ale jak ja do niej nie napisze to sama raczej sie nie odezwie.Mąż ma kilku kolegów od podstawówki i tez w międzyczasie raczej ze soba nie maja kontaktu ale to im chyba nie przeszkadza i przewaznie to oni znajduja dla nas czas na spotkanie.

Mąż wrócił z pracy i zabrał sie za obiadek z synkiem a ja odpoczywam i doczytuje co u Was:-) Ostatnio jakies zmęczenie mnie dopada i nie do zycia jestem, jakis brak sił albo przesilenie wiosenne i zmeczenie ta brzydka pogodą.
 
Cześć dziewczynki

Ja dziś leżakuję w ogrodzie od rana jestem obżarta za przeproszeniem jak świnia :zawstydzona/y:

Co do przyjaźni to i ja się wypowiem myślałam,że tylko ja mam takich znajomych ale widzę że to powszechne.Do mnie tez przestała się tak cześto odzywać koleżanka z liceum z jednej ławki jak sie dowiedziała ,że zaszłam a ona stara sie i nic... to przykre ,po cześci ją rozumiem bo czyjeś szczęscie może boleć ale myślałam ,że jest inna :-( na szczęście mam dużo koleżanek które mają dzieci lub są w ciaży więc nie jest źle :-)

Wrzucam na wątek z wizyt zdjęcie mojej córci a raczej dowodu na to ,ze nią jest :-) przepraszam musialam się pochwalić :-D

Lecę dalej się leżakować i podjadac :-D

Życzę miłej reszty dnia :-)
 
Witam się dziewczynki, dopiero Was doczytałam.

mina , gratulacje dla męża, kciuki ciągle ściskam &&&&&&&&&&&
co do czekoladek, to macie rację, że zjedzenie dwóch lub trzech nie ma szans zaszkodzić dzidzi


Jesli chodzi o znajomych, to u mnie w pracy z dziewczynami mam mały kontakt, bo są dwie i na dodatek bez facetów, więc w ogóle ... zero tematów, a przyjaciółki mam dwie, a najlepsza taka od 15 lat, kiedyś razem mieszkałyśmy itd, właś nie kilka dni temu zwierzyła mi się .że jest w ciąży, także szał:-), pierwsze dzieci też nosiłyśmy w brzuszkach razem :-D


My dzisiaj byliśmy w leśnym grodzie w Milówce, a potem w Węgierskiej Górce na plackach z blachy, ale szczęśliwie wzięłam małą porcję, więc nie umieram, a tu widzę temat naleśnikowy, mniam...

potem wstąpiliśmy do Auchana - w koszach przy dziecięcych ubrankach są fajne bodym z dobrej bawełny, zapinane kopertowo - po 5 zł sztuka, kupiłam kilka -POLECAM!!!!!!!!!!!!!!!

Nakupiłam gruszek, jabłek, truskawek i wydawało mi się, że wszystkiego spróbuję, a po jabłłku mam już dość, wieczorem zrobię koktajl :tak:

a teraz leżę na tarasie na materacyku i mam plan lenić się okrutnie


ptyśka - jestem bardzo ciekawa tych różowości:-D
 
Dziewczyny, mam pytanie - właściwie do tych z Was, które są już mamami albo mają inne doświadczenie. Zastanawia mnie, jak się ubiera takiego noworodka jesienią?

Tzn. np. w body (jako bieliznę) + śpiochy + jakaś bluzeczka albo kaftanik? Czy jak body z długim rękawem to już nie trzeba kaftanika? Ile warstw musi mieć taki maluch na sobie, jak właściwie tylko leży i śpi całymi dniami?

A na wyjście "między ludzi" też śpiochy? Czy ubierałyście dzieci jakoś inaczej, np, w sweterki, spodenki, sukienki? A na zewnątrz co? Kombinezon?

Analizuję sobie planowane zakupy ubrankowe i właściwie już do końca nie jestem pewna co takiemu październikowemu dzieciaczkowi będzie potrzebne:confused: Listy wyprawkowe sobie, a praktyka sobie. Myślałam, że już wiem, ale jednak nie...
 
witajcie,

widzę, że temat znajomych poruszony - ja mam jeszcze dość mieszane doświadczenia z tym związane, gdyż nasi znajomi potrafią i mojego Ł. i mnie dopytywać jak sie czuje, co u nas itd, natomiast moja przyjaciółka nie odzywa sie w ogóle i jak jej powiedziałam o Dzidzi to kompletnie nie umiała sie odnaleźć w tej sytuacji, co do tej pory jest dla mnie dziwne.. niby raz sie zapytała jak sie czuje i jakie imiona mamy wybrane, ale takie pytania z d**** za przeproszeniem - wolę normalną rozmowę.. wiecie, denerwuje mnie najbardziej to, że otoczenie mysli ze z nami mozna teraz tylko o dziecku porozmawiać.. a mimo, że troszeczkę nasze mózgi sie zmieniły (ale tylko troszeczkę :-D) to przeciez wiedza na rozne tematy nie wyparowała :baffled: okej powiedziałam co wiedziałam.. przygotowujemy sie z Ł. mentalnie na koncert, który dopiero ok 22 bedzie :szok:zdążę sie przed nim jeszcze wyspać hihihi trzymajcie sie!
 
Cześć dziewczynki

Ja dziś leżakuję w ogrodzie od rana jestem obżarta za przeproszeniem jak świnia :zawstydzona/y:

Co do przyjaźni to i ja się wypowiem myślałam,że tylko ja mam takich znajomych ale widzę że to powszechne.Do mnie tez przestała się tak cześto odzywać koleżanka z liceum z jednej ławki jak sie dowiedziała ,że zaszłam a ona stara sie i nic... to przykre ,po cześci ją rozumiem bo czyjeś szczęscie może boleć ale myślałam ,że jest inna :-( na szczęście mam dużo koleżanek które mają dzieci lub są w ciaży więc nie jest źle :-)

Wrzucam na wątek z wizyt zdjęcie mojej córci a raczej dowodu na to ,ze nią jest :-) przepraszam musialam się pochwalić :-D

Lecę dalej się leżakować i podjadac :-D

Życzę miłej reszty dnia :-)

No to widzę, że nie tylko u mnie taka niefortunna sytuacja:-(
 
Dziewczyny, mam pytanie - właściwie do tych z Was, które są już mamami albo mają inne doświadczenie. Zastanawia mnie, jak się ubiera takiego noworodka jesienią?

Tzn. np. w body (jako bieliznę) + śpiochy + jakaś bluzeczka albo kaftanik? Czy jak body z długim rękawem to już nie trzeba kaftanika? Ile warstw musi mieć taki maluch na sobie, jak właściwie tylko leży i śpi całymi dniami?

A na wyjście "między ludzi" też śpiochy? Czy ubierałyście dzieci jakoś inaczej, np, w sweterki, spodenki, sukienki? A na zewnątrz co? Kombinezon?

Analizuję sobie planowane zakupy ubrankowe i właściwie już do końca nie jestem pewna co takiemu październikowemu dzieciaczkowi będzie potrzebne:confused: Listy wyprawkowe sobie, a praktyka sobie. Myślałam, że już wiem, ale jednak nie...

Też się nad tym zastanawiałam ostatnio. Zero praktyki i miliony pytań ;) Są np. takie kombinezonki, ale bez stópek i nie wiem czy kupować czy nie.. Tak więc podłączam się do pytania i czekam :-)
 
Też się nad tym zastanawiałam ostatnio. Zero praktyki i miliony pytań ;) Są np. takie kombinezonki, ale bez stópek i nie wiem czy kupować czy nie.. Tak więc podłączam się do pytania i czekam :-)

Ja pracowałam ponad dwa lata w żłobku i tam się naubierałam a poza tym byłam baby sister i wiem że kombinezony bez stópek to masakra. ja szukam takiego całego z dośc długimy rękawiczkami. Bo to cholerstwo potem spada i takie tam
 
reklama
Ja mam tylkoo jedna znajomą co zerwała sama kontakt jak zaszła w ciazę...widac nie miała ze mna tematu:zawstydzona/y:

Co do ubioru. Hania pażdziernikowa wiec z mojego doświadczenia wygladało to tak, że w chłodniejsze dni ubierałam jej body z długim, skarpetki i pajacyk. W cieplejsze body z krótkim i pajacyk lub body z długim i śpiochy. Na wyjścia ubierałam jej sukienki lub ogrodniczki, kaftaniki słuzyły za 2 ciepły rękaw traktowany jak sweterek. Te sukienki na samym poczatku zakładałam na spiochy a potem na rajtopki. Rajstopki moża już kupić w rozmiarze 56 a zdecydowanie lepiej wygladają pod kiecą;-) Kombinezon mieliśmy ze stópkami i taki był nam najwygodniejszy.
Dzieciaczki się urodzą to same podpowiedzą jak je ubierać. Niektóre to zmarźluchy inne nie...moja akurat wrzeszczała jak ubierałam ją za ciepło. Wiec bardzo długo jeżdziliśmy w misiowym kombinezonie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry