Cześć - staram się Was właśnie doczytać, ale szanse na zwyczajowe odpisanie raczej marne...
Dwa dni mam w domu wybrakowany prąd i stąd moje zaległości...
tosienka ja po porodzie jeszcze w spzitalu prosiłam o czopek (a potem nawet nie pytali, tylko codziennie dostawałam, choć nie byl potrzebny - zrobiłam sobie zapas do domu

)
Iwona też bym jazdę zrobiła jak nic
zabka jeśli możesz poczekać, to stanik do karmienia najlepiej kupić około 6 tygodni po porodzie (do tego czasu radziłabym jakiś najtańszy, żeby "był"). Ja mam z poprzedniego karmienia, ale jako że już się w nie przestałam kompletnie mieścić (a to największe były namioty w domu), to zakupiłam jeden - ja dobieram staniki tylko u znajomej braffiterki - i zawsze mam pewność, że będę miała dobrze dopasowany rozmiar.
Antiope no miło przeczytać, że w końcu jest u Was porządek i upragnione dopieszczanie pokoiku :-)
U nas chwilowa cisza. A dokładnie wczoraj przywieźli nam regipsy (M poszedł na grzyby, no bo prądu nie było, to przecież nic nie porobi, bo jak), dziś dla odmiany śpi. Ciekawe co się przytrafi jutro? Bo w czwartek jedziemy do lekarza i prawdopodobnie jeszcze na zakupy (jak na razie nawet dogadać z nim nie mam tego kiedy ani jak), więc też odpada. Aaaa! I już się pojawia przebąkiwanie, że musiałby znowu trochę nad swoim dodatkowym zleceniem popracować, bo dawno nic z nim nie robił.....
nova no ja mam nadzieję że urodzisz maksymalnie za 3 dni - tych dwóch tygodni jeszcze to ja sobie też nie wyobrażam.
aniula jakieś 2 tygodnie temu też u siebie znalazłam kleszcza. Ale wyjął go mąż - bo sama nie chciałam ryzykować; między palcami nóg mi się wżarł, zaraz jeden. Też mam nadzieję, że żadnego paskudztwa mi nie sprezentował
Rajani ponoć dziecko to dobry tester na wszystkie przelotne ptaszki - tylko trzeba uważać też w drugą stronę, żeby te ptaszki nie zabawiały się Twoim kosztem, bo przecież skoro masz dziecko, to przecież "wiadomo, że to dla nich nic na poważnie, tylko przelotnie"
Kolejki - w pierwszej ciąży też się mało kiedy upominałam. Teraz jakby częściej mam odwagę grzecznie się upomnieć, że przysługuje mi przywilej (o ile przysługuje, bo jednak są miejsca, gdzie jest to tylko czyjaś dobra wola). I czasem jednak też wolę przemilczeć i poczekać. No ale 4,5h to już przegięcie na całej linii

Na szczęscie u mnie u lekarza są zapisy na godzinę i w miarę możliwości jest to przestrzegane. A jak po zwykłym badniu musiałam jechać na usg (niestety, w innym miejscu) i lekarz chciał mnie wcisnąć gdzieś w kolejkę, to mu mówię, że ja i tak z gabinetu prosto do gabinetu (bo do domu mam za daleko) to od razu brał mnie za pierwszą ;-) Bo w sumie wie, że mam w domu jeszcze małe dziecko.
A mnie do porodu jakoś nie spieszno

Czasem też coś ćmi, jak na @, ale to jeszcze nie to. I nie czekam, aż się zacznie. Jeszcze nie - w końcu ja powinnam potoczyć się jeszcze cały miesiąc - i niech tak właśnie będzie.
Bo jeszcze to i owo trzeba przygotować - dopiero wtedy będę gotowa do tego dnia ;-)