reklama

Październik 2014

Dawno się nie odzywałam, ale jestem z Oliwią w szpitalu. Mała w piątek położyła się spać zupełnie zdrowa. Rano długo nie wstawała, mąż do niej zajrzał, ale spała. Po 9 usłyszał jakieś dziwne odgłosy, a Oliwka trzęsła się na łóżku i wymiotowała. Wyglądało to jak napad padaczki. Niestety ciągły, bez żadnych przerw. Trwało to ponad 20 min(od kiedy ją znaleźliśmy), dopóki nie przyjechała karetka i nie dostała leku. Przeżyliśmy horror. Ja już miałam przed oczami najgorsze. W szpitalu odzyskała przytomność (kiedy można było z nią nawiązać kontakt) dopiero po 5 godzinach. Myśleliśmy, że doszło do uszkodzenia mózgu bo jak się wybudzała to był tylko płacz, nic nie mówiła. Na szczęście teraz wszystko z nią dobrze, jest po wstępnej konsultacji z neurologiem. Czekamy na badania, będzie miała robione tomografię głowy, oraz eeg. Mam nadzieję, że nic złego te badania nie wykryją. Ja jestem z Oliwką w dzień, a mój mąż czuwa w nocy, bo ja nie dałabym rady. Przepraszam, że jedynie tak oględnie ale dałam radę przeczytać jedynie 2 str.

Pauletta trzymaj się. Dobrze, że będziesz pod opieką lekarzy. Na pewno szybko sytuacja się unormuje i niedługo wrócisz do domu.

Ja miałam robione obciążenie glukozą w czwartek. Na skierowaniu miałam podana jedynie dawkę 75. Po wypiciu czekałam 2h i dopiero miałam pobraną krew. Jak byłam z Oliwia w ciąży to pamiętam, że miałam 50 i pobieraną krew co godzinę.
 
reklama
Syla a czy Twoja mała czasem się nie uderzyła mocno w głowę?? Bo moja Ala miała w zeszłym roku takie zdarzenie że w szkole upadła i uderzyła tyłem głowy w posadzkę.Miała wstrząs mózgu. Na chwilę straciła przytomność, potem nic nie mówiła tylko płakała (a jest bardzo pogodnym dzieckiem). Jak zaczęła mówić to pytała po parę razy o to samo, nic nie kojarzyła i skarżyła się że źle widzi. Nigdy nie przypomniała sobie tamtego dnia ani co się stało. Leżała 3 dni na obserwacji w szpitalu bo takie rzeczy czesto wychodzą właśnie po jakimś czasie, nawet po paru dniach. Na 4 dzień zwymiotowała raz i koniec. Ale TK nic nie wykazała więc po prostu ją tylko obserwowałam.
 
Enya niestety nie. Tak to chociaż znalibyśmy przyczynę. Oliwia miała do tej pory już takie drgawki, ale zawsze przy jakiejś chorobie. Pierwszy raz w październiku zeszłego roku gorączkowała całą noc, i co zbiliśmy jej temperaturę to wracała. Pojechaliśmy na pogotowie stwierdzono zapalenie zatok. Zdążyliśmy wrócić do domu, a mała zaczęła się trząść. Wtedy przeszło po ok 5 min. Jak karetka przyjechała to mała już trochę kontaktowała. Drugi raz tydzień przed Wielkanocą zaczęła wymiotować w nocy. Rano wstała było wszystko ok. Położyła się na drzemkę i po półgodzinie obudziła sie i dostała drgawek. Jak zmierzyłam jej temperaturę to miała ok 38 stopni. Drugi napad był najłagodniejszy bo trwał ok 1 min i mała nie straciła przytomności. Teraz nie wiadomo jaka była przyczyna i dlatego lekarze dopiero teraz robią badania. Do tej pory mówili, ze układ nerwowy dziecka do 5 roku życia nie jest w pełni wykształcony i może tak reagować na infekcje.
 
Ostatnia edycja:
Syla strasznie Ci współczuję. Wyobrażam sobie, co musisz przechodzić. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Czasem dziecko ma jakieś objawy neurologiczne, a potem one nagle przechodzą i nigdy nie ustali się ich przyczyny. Znam kilka takich przypadków. Jestem pewna, że u Ciebie też będzie ok.
 
Syla - bardzo współczuje:( to teraz macie problem i dodatkowy stres... wierze, że jednak mała tak reaguje na infekcje i będzie wszystko dobrze po badaniach... grunt to trafna diagnoza... &&& kciukasy


Ja wogole spać nie mogę - dostaję zajoba od tego upału, jutro emigruje do rodziców, tam jakoś przeżyje.
 
Sylla zdrowia życzę córeczkęce nawet sobie nie potrafię wyobrazić co przeszliście!trzymam za was kciuki!

Pauletta daj nam znać co i jak tam u was jeśli będziesz miała dostęp do internetu
 
Syla współczuje bardzo. Najważniejsze teraz to być dobrej myśli ze wszystko będzie dobrze.

Jak tam znosicie te upały. Ja to już nie wiem gdzie uciec żeby chłodniej było. Jeszcze ciasto upiec musze a tak mi się nie chce.
Wczoraj pod wieczór musiałam tabletkę wziasc co mnie tak głowa bolała, pewnie z tego ciepła.

Maluszkowi to się chyba podoba takie ciepełko bo wczoraj strasznie szalał przez cały dzień, a dziś znowu zaczyna. Jutro wizyta już się nie mogę doczekać.
Pewnie dostane badanie na krzywa cukrowa. Troszkę się martwię bo ostatnio jak jechałam krew oddać to mało tam nie zjechalam. A tu na czczo tyle godz siedzieć. Oby mi się tylko słabo nie robiło
 
reklama
Pozdrawiam wszystkie mamuśki :) Nie odzywam się bo mam zasów w pracy :P Jeszcze ostatnie trzy tygodnie i idę na L4 . Może wtedy uda mi sie trochę nadrobić :) U nas całkiem dobrze choć już nie mogę sie doczekać wolengo...te ciągłe wstawanie o 5.30 i bieg nie służy i niestety czasem no-spą muszę się ratować. Mała coraz mocniej się wierci, potrafi po kilka godzin w ciągu dnia brykać :) Powoli czyję się jak waleń także w tym roku w Międzyzdrojach będzie Uwolnić Okrę 5 ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry