syla55
Fanka BB :)
Dawno się nie odzywałam, ale jestem z Oliwią w szpitalu. Mała w piątek położyła się spać zupełnie zdrowa. Rano długo nie wstawała, mąż do niej zajrzał, ale spała. Po 9 usłyszał jakieś dziwne odgłosy, a Oliwka trzęsła się na łóżku i wymiotowała. Wyglądało to jak napad padaczki. Niestety ciągły, bez żadnych przerw. Trwało to ponad 20 min(od kiedy ją znaleźliśmy), dopóki nie przyjechała karetka i nie dostała leku. Przeżyliśmy horror. Ja już miałam przed oczami najgorsze. W szpitalu odzyskała przytomność (kiedy można było z nią nawiązać kontakt) dopiero po 5 godzinach. Myśleliśmy, że doszło do uszkodzenia mózgu bo jak się wybudzała to był tylko płacz, nic nie mówiła. Na szczęście teraz wszystko z nią dobrze, jest po wstępnej konsultacji z neurologiem. Czekamy na badania, będzie miała robione tomografię głowy, oraz eeg. Mam nadzieję, że nic złego te badania nie wykryją. Ja jestem z Oliwką w dzień, a mój mąż czuwa w nocy, bo ja nie dałabym rady. Przepraszam, że jedynie tak oględnie ale dałam radę przeczytać jedynie 2 str.
Pauletta trzymaj się. Dobrze, że będziesz pod opieką lekarzy. Na pewno szybko sytuacja się unormuje i niedługo wrócisz do domu.
Ja miałam robione obciążenie glukozą w czwartek. Na skierowaniu miałam podana jedynie dawkę 75. Po wypiciu czekałam 2h i dopiero miałam pobraną krew. Jak byłam z Oliwia w ciąży to pamiętam, że miałam 50 i pobieraną krew co godzinę.
Pauletta trzymaj się. Dobrze, że będziesz pod opieką lekarzy. Na pewno szybko sytuacja się unormuje i niedługo wrócisz do domu.
Ja miałam robione obciążenie glukozą w czwartek. Na skierowaniu miałam podana jedynie dawkę 75. Po wypiciu czekałam 2h i dopiero miałam pobraną krew. Jak byłam z Oliwia w ciąży to pamiętam, że miałam 50 i pobieraną krew co godzinę.