Ja bardzo lubię upały, ale nie w domu. W domu lubię jak jest chłodek i można odetchnąć. W rodzinnym mieszkaniu mój pokój był na słońcu. Latem tam był ukrop, a ciepło szło po całym mieszkaniu. To była sauna - ani wywietrzyć, bo wchodził żar. Na tym - naszym nowym mieszkaniu jedynie w jednym pokoju i na balkonie jest słońce do 11-12. To jest idealne rozwiązanie

Od 12 mamy całkowity spokój. A ludzie nam mówili, że źle robimy, że mieszkanie musi być od strony południowej, że musi być nasłonecznione. A my się teraz cieszymy :-) Bo mamy w mieszkaniu rześki chłodek
Ja się wczoraj pochorowałam. Nie wiem po czym, ale odlatywałam. Miałam takie przeboje w jelitach, że się skręcałam. W końcu, gdy P. mi przyniósł colę, to jakoś mnie w miarę udrożniło. Choć echo tej akcji czuję jeszcze teraz. Myślę, że to po płatkach żytnich - zjadłam ich dużo z jogurtem i miodem, a nie jadam ich na co dzień.
Judy, Gnagna, Madzia - kciuki za jutrzejsze wizyty!
Marrika, Mona, Babina - kciuki za dzisiaj :-)
Ale się wizytowo zrobiło!
PS - Nie wiem o co chodzi z moim suwaczkiem! Innym już dawno pokazuje 6 miesiąc, a u mnie z łaską 5,5 ;-)