reklama

Październik 2014

No ja zrobiłam dramat ze za mało tyje,dr mówiła ze na USG sie wyjasni,ale młoda ma 70dag to nie mam sie czym martwic;-)

No a ja panicznie boje sie cesarki,wiem ze jak bedzie mus to zrobią ale ja chce naturalnie i wogule cc mnie przeraza
 
reklama
Cześć mamusie!!!

Witam nową mamusie wśród nas!!! Gratuluję udanych wizyt!!!

Ja czuję się już lepiej, nie kaszle. Jutro idę na wizytę kontrolną.
Co do siary to czasami po nocy mam na koszulce plamki, no i miałam jeden taki dzień że jak się nachyliłam to kapało z cycuchów i musiałam kupić wkładki laktacyjne bo była masakra!!!

Ja w 22 tygodniu miałam 10kg na plusie, za tydzień mam wizytę to zobaczymy ile teraz będzie bo brzuch z dnia na dzień większy:-D
 
Ostatnia edycja:
Domka nie dziwię się. CC na życzenie to nic dobrego. Mnie od dzieciństwa wszyscy powtarzali, że nie urodzę ze względu na moją nadwrażliwość dotykową i sprawdziło się. Potem jednak okazało się, że dziecko miało dużą asymetrię ułożeniową, właściwie nie prostowało główki z uwagi na kręcz. Ortopeda powiedział, że poród naturalny byłby bardzo szkodliwy. Nie wiedzieliśmy o tym, ale natura nie pozwoliła na sn. Nie było rozwarcia, nie było postępu porodu. Wtedy nie ma się już co kłócić. Najważniejsze to dobry szpital i doświadczony położnik, który powie Ci, kiedy nie ma sensu już próbować, bo zdrowie dziecka nie ma ceny, również jeśli chodzi o ból po operacji.
 
garmelka mnie te pachwiny ciągną cały czas, choć tak od wczoraj jest nieco lepiej, tzn. mogę podnieść nogi bez pomagania sobie rękoma :happy: no i nie czuję promieniowania na dół brzucha, może dlatego że dużo odpoczywam.

Ja też się dziś obudziłam po 4 rano i jakiś dziwny stres mnie wziął, nie mogłam spać. Na szczęście zaczął padać deszcz i przy tych dźwiękach jakoś udało mi się jeszcze dospać.

gnagna a skąd Twój gin wiedział jeszcze w trakcie ciąży że będzie potrzebne cc? ja z moim jeszcze nie rozmawiałam w ogóle na temat porodu, pewnie za jakiś czas dopiero nasunie mi się dużo pytań. Chciałabym rodzić sn ale wiadomo co wyjdzie to wyjdzie.
 
Domka niektóre kobiety jeszcze chudną w ciąży. Jak dziecko będzie potrzebowało składników odżywczych to je sobie ściągnie z Ciebie tak czy siak:) Dlatego ja jestem zwolennikiem witaminek w ciąży:) A waga raczej nie jest aż tak ważna:) Mój gin w ogóle mnie nie waży:D

Ja też przed cesarką zapieram się rękami i nogami:) Jak oglądałam in-vitro 9 miesięcy później i tam było pokazane dokładnie jak nacinają i rozrywają powłoki brzuszne to aż gęsią skórkę miałam:) Potem po porodzie się wygląda jak w 4 miesiącu ciąży, brzuszek się ładnie nie chowa. Ja po naturalnym zadziwiłam lekarza bo szuka szuka macicy w połowie brzucha czy się obkurcza a ona na dole na swoim normalnym miejscu:) Mam koleżankę która pierwszy poród miała SN a teraz z powodu zaniku tętna dziecka miała CC i stwierdziła że ona się dziwi że kobiety płacą za to kilka tysięcy "na żądanie". Ciężko dochodziła do siebie, ćwiczyć chciała a nie mogła i brzuch jej został. Ja 6 tyg po porodzie już aerobiczną 6 weidera robiłam:D
Jak nie stanie się coś nieprzewidzianego to tylko SN i w dodatku idę znowu na hardcore bez ZZO gdyż podane w nieodpowiednim momencie też kończy się CC bo często zatrzymuje akcję porodową a tego bym nie chciała:)
 
U mnie siary też niema z pierworodnym pokarm pojawił się dopiero po wyjściu ze szpitala.

Nie zamierzam też "hartować" sutków. Można sobie w ten sposób krzywdę zrobić, same się zahartują przy karmieniu. Najważniejsze to żeby dobrze dziecko przykładać do piersi.

Jeśli chodzi o salę to nawet gdyby dawali mi za darmo to ja na pojedynczej leżeć nie chcę. Gdy jest więcej mam to zawsze pogadać można, wymienić się doświadczeniami i spokojnie wyjść na dłuższy prysznic :-) bo dziecka popilnują :-)

Jeśli chodzi o wybór szpitala to jak daleko nie mam (jedynie przejść przez ulicę :-) Co do lekarzy nie mam zastrzeżeń, położne traktowały mnie nie najlepiej ale to dłuższa historia i w sumie sama jestem trochę winna. Tym razem pewnie będzie całkiem inaczej. Trochę się stresuje na samą myśl :-)

Jeśli chodzi o poród to ja ostatnio miałam cc, a teraz to mi w sumie bez różnicy byle dla dziecka było bezpieczniej. Wolę sobie niczego nie zakładać bo rzeczywistość pewnie mnie całkowicie zaskoczy :-) Zresztą jak to mówią "Chcesz rozśmieszyć Boga to opowiedz mu o swoich planach" :-D
 
Domka moja młoda urodziła się z asymetrią ułożeniową. Pod koniec ciąży ( tak mówią, bo podobno na wcześniejszym etapie byłoby znacznie gorzej) przycisnęła się prawą strona do ściany macicy. Miała bardzo mało miejsca, bo mam 1,6 m, a mąż 1,9 m i mała urodziła się jako donoszony wcześniak w 37 tc z wagą 3200. W efekcie mała miała jedną stroną buzi dwa razy większą od drugiej, głowę zwróconą w jedną stronę, mocno spłaszczoną główkę z tej strony, którą się przycisnęła. Kosztowało to nas rok rehabilitacji metodą Voyty, NDT i SI. Początkowo 3 razy w tygodniu w przychodni i 4 razy dziennie w domu, potem doszły jeszcze masaże na ten kręcz w szpitalu - 5 razy w tygodniu. Teraz jest bardzo dobrze, ma śliczny pyszczek, biega. Ortopeda mówi, że być może w wieku 3 lat natniemy jej mięsień szyi. Z możliwych powikłań, to było naprawdę nic. Przez ten rok na rehabilitacji napatrzyłam się na tyle nieszczęść, że nawet nie chcę o tym myśleć. Teraz tylko pytam mamy z powołaniem się na konkretne przypadki, czy to widać na usg...
 
Gnagna wspułczuje,troche przesząłs.
Mojej szwagierki syn ma 2 lata i tez ur sie z kreczem,z tym ze nie było tego widac,miał głowe skreconą w jedną strone i gdyby nie rehabilitacja tak by mu zostało.Jezdzi od ur do dzis 2 razy w tyg na masaz do tego specjalne kołnierze 24na dobe,czapke pinokia do spania.na operacje sie nie kfalifikuje naszczescie narazie.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Anecznik też zgadzam się, że nie ma co planować. Każdy poród inny, każda ciąża inna. Nie wiemy, jak zachowa się nasza szyjka pod koniec ciąży. Ja miałam kilka dni skurcze jak w 2 fazie porodu, a szyjka ani drgnęła i płacz nic nie pomógł.

Czarna ja jestem dzika. Ciężko mnie zbadać. Sama prawie udusiłam się przy porodzie i podobno mam zaburzenia sensoryczne. Nie lubię, jak ktoś obcy mnie dotyka, w dzieciństwie miałam podejrzenie autyzmu, bo darłam się przy próbie kontaktu. Myślę, że doświadczony położnik widzi z kim będzie problem na porodówce. Bano się, że nie będę współpracować i sprawdziło się w 100%, bo nie dałam się znieczulić w kręgosłup. Anestezjolog przeraził się moją reakcją na dotyk w plecy przed wkłuciem i odmówił. Powiedział, że jest to dla niego i dla mnie zbyt niebezpieczne. Ale ja to jestem ekstremum, więc się wcale nie przejmuj. Nie znam drugiego takiego przypadku.

Kotulcia mniemimo cc brzuch się w 100% wchłonął, macica się obkurczyła. Też o tym czytałam przed porodem i się stresowałam, ale to jest sprawa indywidualna i chyba nie do końca zależna od rodzaju porodu.

Domka ;-)dzięki, ale już nie pamiętam. Chciałabym tylko, żeby druga królewna była mniejsza
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry