reklama

Październik 2014

hej dziewczynki.

Na pocieszenie powiem Wam, że moja mam w każdej ciąży bardzo tyła, zawsze wmawiano jej bliźniaki, a teraz w wieku 60 lat nadal ma idealną sylwetkę.

Jak przybieracie, to się cieszcie. Ja przez chorobę straciłam jakieś 2 kg. A na obrzęki nic nie poradzimy i już. Dobrze, że w tej ciąży nie mamy większych problemów. Szkoda czasu na takie głupoty. Ja tylko dostaję delirki, jak muszę się ubrać na kolejne wesele :crazy:
 
reklama
Dziewczyny ja zawsze byłam chudzielcem przy wzroście teraz 172cm, na koniec podstawówki 48kg, na koniec liceum 51kg mimo tego że jadłam więcej niż mój tata, potrafiłam na obiad zjeść dwie porcje pierogów itp. gdzie tata po jednej miał dość. Jak osiem lat temu wyjechałam do Holandii na praktyki z Uniwersytetu Rolniczego, jak się zapomniałam i nie ograniczałam z jedzeniem to po 6 miesiącach było 63kg:szok:, takie jedzenie tam jest, pełno chemii. Zaczęłam patrzeć co jem i utrzymywałam wagę w granicach 58-62, ale zdarzyło się też w ciągu tych 8 lat tam nawet 68kg, ale tego i tak nie było po mnie tak widać bo w normie to powinnam ważyć tak 62kg. Ostatni rok przez problemy z moim obecnym love, poronienie itp. w grudniu było 56kg mimo tego że jadłam dużo i normalnie.

Więc to nie tylko od chęci zależy, czasem my coś chcemy ale organizm odmawia...

Moja siostra zawsze była ciut grubsza ode mnie ale nie gruba i już w pierwszej ciąży tak przytyła że szkoda gadać a już po drugiej nawet nie mówię, no i jak to jest? Ja teraz mam 14 na plusie i od tyłu nawet nie jest źle, zrobię fotkę sylwetki i dorzucę.
A tu proszę na porównanie:
cztery lata temu po narodzinach drugiej córy
Obraz 060.jpg
rok temu na komunii starszej (ja jestem 2 miesiące po zabiegu w szpitalu, mimo że tylko 3 miesiące ciąży to miałam spory brzuch i tak po 2 tygodniach od zabiegu znikł sam, no troszkę pomogłam mu - brzuszki)
DSCN1867.jpg
 

Załączniki

  • Obraz 060.jpg
    Obraz 060.jpg
    25,3 KB · Wyświetleń: 65
  • DSCN1867.jpg
    DSCN1867.jpg
    21,8 KB · Wyświetleń: 55
Ostatnia edycja:
pscółka nie gdyż jako dziecko byłam gorsza od chłopaków i non stop w biegu (zresztą jak mój syn teraz). Później jako nastolatka też raczej szczupła aż do ciąży gdzie przytyłam do 80kg i jak dwa lata temu przyjmowałam się do pracy w mojej obecnej firmie ważyłam 65kg - po paru miesiącach z chodakowską i dietą typu owsianka, sałatki itp osiągnęłam wagę 58kg - więc wiem że zdrowa dieta i ćwiczenia i kilogramy lecą a wbrew pozorom osobie już szczupłej ciężej chudnąć bardziej. I tak samo naprawdę gdybym się nie pilnowała zaczęłabym tyć a to dzieje się stopniowo a potem ciężko się odgruzować - moja mama zawsze szczuplejsza niż ja jako nastolatka a od ok 2 lat podjada sobie i utyła tak bardzo że masakra (dwie próby rzucania palenia i pocieszanie się jedzeniem) ale machnęła ręką i teraz ma już podwyższony cukier i grozi jej cukrzyca niestety i już bierze leki na nadciśnienie (a ma dopiero 48 lat i problemy zaczęły się właśnie od zmiany stylu życia) i mówi że to nie od słodyczy, chipsów i innego świństwa którym się zapycha.
Na TLC jest program gdzie osoby ważące po 160kg chudną do 60-70kg (plus operacja skóry bo inaczej już się nie da). Nie lubię więc wymówek bo najwięcej wymówek mają osoby które nic nie robią ze sobą (nawet nie próbowały) i nie wierzę w zapewnienia że "mi tak dobrze". Dodam że tak mam też niedoczynność tarczycy od 13 lat i były okresy gdzie nie brałam tabletek i TSH miałam na poziomie ok 13.0 potem (gdzie teraz dla mnie TSH 3.0 to już za dużo) a wiem że dużo kobiet się tłumaczy że jest otyłych bo niedoczynność...

Czytałam na forum kiedyś żale kobiety że mąż jej powiedział że wstydzi się jej przed znajomymi i żeby zaczęła coś robić ze sobą i kobieta płacze i pisze że ok przed ciążą 15kg bo hormony brała a po ciaży zostało 15kg dodatkowo ale to nie powód przecież żeby tak mówić - oczywiście wianuszek innych mówiących "a to drań ten mąż" zamiast powiedzieć że może faktycznie niech się zmotywuje i mu pokaże że się da. Ale nie bo po co (swoją drogą mąż dowalił ale sądzę że próbował wcześniej delikatniej i w końcu musiał powiedzieć to wprost;))

gnagna moja babcia po 4 dzieci też zawsze laska była ale nie wiem ile tyła w ciąży bo kiedyś nikt się tym nie przejmował. Poza tym jak mój dziadek poszedł w tango to pracowała na 2 etaty plus (jako że ze wsi pochodzi) łapała się pomocy przy sezonowych pracach żeby tylko dorobić i mieć za co utrzymać rodzinę - to nerwy i harówka zrobiły swoje i chuda była. Mamy taki sam paskudny charakter więc jak miaszkałam z nią to masakra była ale w sumie podziwiam ją że dała sobie radę i się nie załamała ale to taki typ kobiety z jajami:) Ale to już odbiegłam od tematu:)
 
Oczywiście,że dla chcącego nic trudnego,bez ruszenia tyłka nic samo do nas nie przyjdzie to normalne,wszystko wymaga czasu,wysiłku i konsekwencji w działaniu ;)
 
Domka ostatnio czytałam gdzieś artykuł że najwięcej w ciąży tyją kobiety które tuż przed ciążą rzuciły palenia - a ja i przed młodym tak zrobiłam i teraz też i wtedy głód nikotynowy cholernie myli się z tym jedzeniowym;) Więc trzeba uważać;)
W sumie teraz jak jest gorąco nie chce mi się tak jeść - lubię pochrupać ogóreczki gruntowe bo orzeźwiają i korzystam z owoców bo uwielbiam wszystkie;) Więcej się pije a to też swoje robi - jak dietowałam (tzn. chodziło bardziej o zdrowe odżywianie a nie o głodzenie się) to zmuszałam się żeby wypijać te min 1,5litra wody. I zauważyłam że jak się bierze suplementy diety witaminowe to jest mniejsze ryzyko napadów głodu (organizm zmusza nas do jedzenia jak mu czegoś brakuje i chce to zdobyć za wszelką ceną);) Ale u mnie to temat rzeka - nawet myslałam o tym żeby studiować dietetykę ale to odbiega trochę od mojego obecnego kierunku studiów, zresztą przy dwójce dzieci w tym jednym niemowlaku będzie wystarczająco ciężko przy jednym kierunku i nie podołam drugiemu fakultetowi (finansowo też nie)... Może kiedyś:P

Oczywiście,że dla chcącego nic trudnego,bez ruszenia tyłka nic samo do nas nie przyjdzie to normalne,wszystko wymaga czasu,wysiłku i konsekwencji w działaniu ;)
amen.
 
Czytałam na forum kiedyś żale kobiety że mąż jej powiedział że wstydzi się jej przed znajomymi i żeby zaczęła coś robić ze sobą i kobieta płacze i pisze że ok przed ciążą 15kg bo hormony brała a po ciaży zostało 15kg dodatkowo ale to nie powód przecież żeby tak mówić - oczywiście wianuszek innych mówiących "a to drań ten mąż" zamiast powiedzieć że może faktycznie niech się zmotywuje i mu pokaże że się da. Ale nie bo po co (swoją drogą mąż dowalił ale sądzę że próbował wcześniej delikatniej i w końcu musiał powiedzieć to wprost;))

Mój mąż wprost powiedział mi, że ciężarne kobiety go nie kręcą. Nie chodzi tylko o rozmiar, ale głównie ruszające się w brzuchu dziecko. Dla nas to zero intymności, zawsze jesteśmy w tej sytuacji we troje. Wcale nie zrobiło mi się przykro. Zaniepokoiłabym się, gdyby go kręciły. Ponadto znam go, wiem co mu się podoba, więc wcale mnie to nie szokuje. Ja też bywam dla niego wredna. Jest bardzo urodziwy i szczupły, ale cały czas mu dogaduje, że brzuch mu rośnie. Tak prewencyjnie :-)
 
No wlasnie, strasznie ciężko rozgraniczyc tycie od fizjologicznego zwiększania sie wagi wynikającego z ciąży, czyli wagi dziecka, macicy, wód, zwiekszonej objętości krwi...kiedy jest jeszcze ok, a kiedy zaczyna sie magazynowanie tłuszczu....
Jak sie całe życie walczyło o figurę, uważało, ograniczało to są dwie trudności: psychiczne pozwolenie sobie na zwiększenie wagi i utratę wypracowanej figury i druga jeszcze większa: nie odpuszczenie sobie wszystkich ograniczeń z którymi żyło sie od lat żeby nie wpaść w szaleństwo dogadzania sobie bo wreszcie mozna. Mi jest strasznie trudno znaleźć złoty środek i poradzić sobie z tym. Jak jem to boję sie roztyc jak nie jem to boję sie zaszkodzić maluchowi.
 
A mój mąż mi ostatnio powiedział,że wyglądam seksi,i go podniecam,ciąża mi służy.Owszem bo gdyby nie spuchnięte nogi,to jest ok.Zawsze jestem zadbana,makijaż,włosy itp.także dbam o siebie.Jak narazie mi energii nie brakuję więc korzystam z tego póki mogę ;)
 
reklama
rjoanka a może znajdź sobie jakąś dietę rozpisaną na dni i się jej trzymaj. Będziesz miała pewność, że zapewniasz dziecku wszystko a się nie przejadasz.

Ja nie wiem, czy od takiego normalnego, nieprzetworzonego jedzenia aż tak się tyję. Teraz jest super, bo świeże owoce, warzywa. Od nich raczej patologicznie się nie utyje.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry