Dziękuję Garmelka. Troszkę się narobiłam, wczoraj kasetony smarowałam klejem, pomogłam malować i sama położyłam tapetę dzisiaj po wojnie żeby nikt nie wpieprzał się. Każdy próbował wtrącić swoje racje (siostra mojego przyjechała pomóc a to niestety taka osoba co mimo że nawet nie w swoim domu ale co ona powie tak musi być i mnie wkur...ła. Do tego stopnia że ja mówię nie, obracam się a tam coś zrobione czego ja wcale nie chcę). Ale nie dałam się, zapytałam czy mogę sama coś zrobić i powiedzieć/zdecydować we własnym domu i nikt tego nie zmieni. No i powiedziałam że tapety kładę sama bo gładząc pierwszy pasek ona już mi następny posmarowała i miałam problem bo jeszcze musiałam pierwszy skończyć, ścianę posmarować i ten drugi pasek rozmoczył/rozciągnął się i nie wytrzymałam bo tapety to myślę ze nawet fachowiec nie poznałby że sama kładłam i to z przycinaniem wzoru... Mój mnie pochwalił, a siostra jego zła bo robiłam inaczej niż ona powiedziała a ja ją uświadomiłam że tą tapetę tak jak ona chciała to bym tylko zjeb... to usłyszałam że powinnam się cieszyć że ktoś chce pomóc.
Sorry musiałam się wyżalić.