Mi natomiast mąż przywiózł fytki z MC, dwie porcje- jedną dodatkowo kazała wziac tesciowa bo co to jedną ciezarna się naje vhaha. Dobrze, że z nią nie mieszkasmy, bo rosła bym w oczach ;-)
Też uważa m, że jak kogoś coś nie interesuje, czytać nie musi ani komentować. Sama jestem prężnie działająca i pewnych rzeczy pojąć nie mogę, ale skoro w "tym" nie siedzialam, to i nie wiem do końca co bym zrobiła. Niestety czasem nam się tylko wydaje, że zrobilibysmy tak czy siak a rzeczywistośc może okazać się inna...
O takich widoków zazdroszcze ale pogody mniej ;-)