reklama

Październikowe Mamy 2010

monimoni ja też dostałam skierowanie do szpitala, moja gin powiedziała że niby to niekonieczne ale gdyby coś to ona mi wypisze i żebym miała przy sobie i tyle :/ Więc stwierdziłam że lepiej więcej papierków niż mniej ;)

ja uciekam bo mam sterte prasowania a miałam się wyrobić do powrotu męża z pracy ... uuu czarno to widze bo od 10 na necie siedze hihi :)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Juaska, my też już byliśmy na takiej wizycie. Kurde, ale to wyprawa. Spóźniliśmy się oczywiście bo nie przewidziałam, że mały tuż przed wyjściem walnie kupona ;-)
Mi z przyrostem wagi wogóle coś na łeb walneło i z tej okazji zakupiłam wagę dla niemowląt. Ważę go sobie co 2 dni i jestem spokojniejsza :happy:

No, a tak poza tym dopadło nas pierwsze zaczerwienienie tyłka :angry: Pożegnałam się w związku z tym z mokrymi chusteczkami na rzecz wody i wacików. Tak poradziła położna. Przy przewijaniu smaruję sudocremem i zobaczymy jakie tego będą efekty.
Tragedii nie ma, ale jednak taka czerwona obwódka przy odbycie jest. Muszę go zacząć wietrzyć, a nie ciągle w tym pampku :tak:
Aaaa, i pępek nam odpadł i mamy już taki ładny.
 
To u nas pediatra przychodzi do domu na pierwszą wizytę.
Jutro wychodzimy na pierwszy spacerek:):)
Mała Gabi jest kochana - w szpitalu dała popalić nie spała tylko wisiała przy cycku ale teraz w domu jest ok.
z soboty na niedziele kiepsko spala ale dzisiaj już ok budziła się co 2, 3 godzinki:):)
Także starsza w przedszkolu mała śpi ,mąż do pomocy a ja siedzę na słoneczku i się troszkę opalam :):)
 
no ja mam przechlapane, ta noc byla piekielna. mala dospala mi od 23h do 3h ale za to potem 3h non stop wybudzona, w tym czasie 4 razy cyc, dwa razy kupa, zgrzedzenie o pieszczoty, juz padalam na pysk, maz w koncu przejal paleczke wzial sobie dzidzie na klate i mowi ze mala chyba glodna.... ja mowie jak to? a on: bo mi szyje ssie!! no to ja znowu cyc. po tej akcji cyce moje mialy wage piorkowa... dzisiaj rano polozna przychodzi okazalo sie ze mala zjechala jeszcze z wagi o 40gram! niby neiwiele ale po tym co jadla to powinna przybierac. no i oczywiscie ja w ryk jak to! wiec przyniosla mi laktator elektryczny i mowi ze mozliwe ze ona sobie ssie ale malo je, tzn wiecej wisi na cycu niz zjada, ze sprobujemy i sprawdzimy ile mleka wyjdzie z cyca ktorego nei doila i ze potem bedziemy uzupaelniac cyca butelka z moim mlekiem i powinna do jutra cos przybrac. balam sie ze nei zassie butelki, bo to malenstwo tylko cyc i cyc. pociagnela butle jak odkurzacz. ja w ryk oczywiscie ze cos ze mna nie tak bo ona powinna brac mojego cyca. polozna zaczela mnei przytulac z mezem ze robie se wyrzuty o nic, ze tak na pcozatku czesto bywa i kazala w razie cos kupic sztuczne mleko dla niemowlakow.ze mozna mieszac melko sztuczne i matczyne i cyca i butle....w szoku jestem.... mowi ze mozliwe ze jak mloda zacznie lepiej ssac i cycac (a i tak uwazam ze ssie jak maly odkurzacz) to wtedy laktator bedzie niepotrzebny. na razie puki co jestem hepi bo zeszly mi z cycow tzw mleczne kulki ktore bolaly i byly twarde. zaraz musze mldoa budzic zeby jadla jak powinna regularnie... ehhhhhhhh...teraz maz pojechal zalatwiac formalnosci i na zakupy a ja siedze w chacie.... dzis zdjeli mi polowe agraf po cc i zostalo jeszcze 6 na czwartek. codziennie przychodzi pielegniarz na zastrzyki w udo -zeby nie porobily sie zatory w zylach... kurna sama radosc....
 
trzymaj się dziulka! dzielna jesteś, dasz radę. fajnie, że tak się Wami tam opiekują.

a ja dzisiaj dzwoniłam do centrali ZUS i do swojego, "rejonowego" ZUS-u. oczywiście w obu miejscach kobiety powiedziały, że to nie w porządku ze strony gina, że nie wypisuje zwolnienia po przewidywanym terminie porodu, no i obie zasugerowały, żeby pójść do internisty po zwolnienie... (no pójdę jutro tylko co mu powiedzieć??)
ech, ta cała biurokracja mnie wykończy...
 
Matko jak ja Wam zazdroszczę, zdaje sobie sprawę że to docieranie i noce to też nie łatwa sprawa, ale przynajmniej dzieciaki już po tej stronie życia. Tez bym se z małym na spacerek poszła:)

U mnie na razie znowu cisza!! Tylko ta biegunka. Wzięłam kąpiel, skurczy nie ma. I dalej czekanie. Jestem sama w domu i to mnie smuci jeszcze z racji tego że małż do domu z pracy pojedzie jakieś 50min, a do szpitala koło 40 pojedziemy!!
 
dagiś, ja mam podobnie... jeśli M będzie akurat w pracy i JEŻELI uda mu się załatwić zastępstwo, to mimo że do domu 20minut to samo załatwianie zastępstwa nie wiem ile zajmie A DO TEGO do szpitala mamy też około 45-50minut...
ja mam dzisiaj seriala pt."czop" ciąg dalszy... ale on nie jest krwisty, ani brunatny... dzisiaj już zeschizowałam bo wydawało mi sie że jakiś zielonkawy był... daltonizm czy cuś... młoda skacze jakby nigdy nic...a ja od rana w kiblu nie wiem ile razy byłam - ale tutaj to obstawiam stres, bo ja tak właśnie reaguję ...
MASAKRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
No niestety opieka nad kobieta w ciąży troche "lezy" żeby nie powiedzieć bardzo. Najbardziej mnie dziwi jak niektóre babeczki piszą "poszłam na ktg zrobili i zostałam i od razu CC/wywoływanie" tzn ze co? że po prostu wcześniej olali temat i nie monitorowali płodu tak jak należało, bo jego stan bardzo rzadko pogarsza sie z dnia na dzień, zazwyczaj to kwestia czasu, tylko trzeba robic badania zeby to wykryć a u nas własnie o profilaktyce trabią na prawo i lewo a nic z tego gadania nie wynika. Kolejna komedia - nie zalecają ambulatoryjnego ktg, kontroli przepływów itd a jak przyjma kobietę na patologie planowo to nagle to ktg i usg stają sie takie niezbędne, przykładowo we wtorek była zwykłą kobicina która nigdy ktg nie miała zaleconego, ale w środe jak już ją planowo na patologie przyjęli to ma jez lecone dwa albo trzy razy dziennie, mimo ze w jej samopoczuciu czy odczuwaniu ruchów nic sie nie zmieniło, to jak to jest ze najpierw nie musiała go mieć wcale a potem robia tak często? A odpowiedź - bo pobyt na takim oddziale tego wymaga, bo jakby sie cos złego stało na oddziale to by mieli problemy. No cóż, kiepsko to wygląda, chwała że u mnie mimo tych wszytskich złych opinii i skarg jak to w szpitalu w którym bede rodzic jest źle i be i fe mozna zrobić ktg jak cos niepokoi, ba można nawet zrobic ot tak rutynowe bez skierowania, trzeba czekac bo kolejki sa ale przynajmniej jest taka mozliowść.

Dziewczyny które pierwsze przeboje z maluszkami maja juz za sobą - zazdroszcze Wam, ja juz moge nie spać po nocach i orac pyskiem po ziemi, byle mały cały i zdrowy był juz ze mną po tej stronie brzucha.

Dagisu jak skurczy nie ma to myśle że jest czas, przynajmniej mi tak gin mówił, że trzeba sie zbierać jak skurcze sa wyraźne i regularne, w przypadku planowego CC jak sa co 10 min, w przypadku prododu SN mozna poczekać jeszcze dłużej.

Moni ja mam nadziejen że szybko tu wróce, mimo że pobyty w szpitalu mi nie straszne to w domu oczywiście lepiej. pociesza mnie myśl, że tym razem do domu wrócimy we dwójkę :)
 
witajcie dziewczynki!
ja pisze wlasnie do was z oddzialu! wreszcie mam internet, wiec powoli nadrobie zaleglosci:)
jejku, ile z Was juz sie rozpakowalo przez ten tydzien! Gratuluje wszystkim mamom:)))

U mnie i Maury ok. Ona nadal w brzuszku,tucza ja aminokwasami i wazy juz 2700:). Jeszcze tydzien bede tu na obserwacji, a potem-to juz sama nie wiem, bo co chwile zmienia sie scenariusz:( albo do domku i tam czekam na porod, albo beda wywolywac, albo ciac. Najbardziej odpowiada mi ostatnia opcja, ale sie nie nastawiam, bo codziennie slysze co innego:(
 
reklama
Moriam super malutka rosnie!
Zmienność "scenariuszy" to też w szpitalach norma. Ja mam cicha nadzieję, ze w tym tygodniu przyjęcie i najpóźniej w poniedziałek decyzja o CC, ale mój M mi mówi "zapomnij kobieto..." i chyba ma racje i zanim sie skonsultują, obmysla i przygotuja to minie troche, chyba że moje dzieci ich popędzi :) Franek - matka liczy na Ciebie!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry