No niestety opieka nad kobieta w ciąży troche "lezy" żeby nie powiedzieć bardzo. Najbardziej mnie dziwi jak niektóre babeczki piszą "poszłam na ktg zrobili i zostałam i od razu CC/wywoływanie" tzn ze co? że po prostu wcześniej olali temat i nie monitorowali płodu tak jak należało, bo jego stan bardzo rzadko pogarsza sie z dnia na dzień, zazwyczaj to kwestia czasu, tylko trzeba robic badania zeby to wykryć a u nas własnie o profilaktyce trabią na prawo i lewo a nic z tego gadania nie wynika. Kolejna komedia - nie zalecają ambulatoryjnego ktg, kontroli przepływów itd a jak przyjma kobietę na patologie planowo to nagle to ktg i usg stają sie takie niezbędne, przykładowo we wtorek była zwykłą kobicina która nigdy ktg nie miała zaleconego, ale w środe jak już ją planowo na patologie przyjęli to ma jez lecone dwa albo trzy razy dziennie, mimo ze w jej samopoczuciu czy odczuwaniu ruchów nic sie nie zmieniło, to jak to jest ze najpierw nie musiała go mieć wcale a potem robia tak często? A odpowiedź - bo pobyt na takim oddziale tego wymaga, bo jakby sie cos złego stało na oddziale to by mieli problemy. No cóż, kiepsko to wygląda, chwała że u mnie mimo tych wszytskich złych opinii i skarg jak to w szpitalu w którym bede rodzic jest źle i be i fe mozna zrobić ktg jak cos niepokoi, ba można nawet zrobic ot tak rutynowe bez skierowania, trzeba czekac bo kolejki sa ale przynajmniej jest taka mozliowść.
Dziewczyny które pierwsze przeboje z maluszkami maja juz za sobą - zazdroszcze Wam, ja juz moge nie spać po nocach i orac pyskiem po ziemi, byle mały cały i zdrowy był juz ze mną po tej stronie brzucha.
Dagisu jak skurczy nie ma to myśle że jest czas, przynajmniej mi tak gin mówił, że trzeba sie zbierać jak skurcze sa wyraźne i regularne, w przypadku planowego CC jak sa co 10 min, w przypadku prododu SN mozna poczekać jeszcze dłużej.
Moni ja mam nadziejen że szybko tu wróce, mimo że pobyty w szpitalu mi nie straszne to w domu oczywiście lepiej. pociesza mnie myśl, że tym razem do domu wrócimy we dwójkę
