A mój Tomek startował do lepszej pracy i go nie przyjęli TYLKO I WYŁĄCZNIE ze względu na opinię tych imbecyli, z którymi miał przeboje rok temu (pamiętacie, jaki był sajgon???). Wyszło na to, że przez 2 tygodnie assessment centre nie zarobił NIC i jeszcze na końcu mu powiedzieli "do widzenia". Całe szczęście, że ma świetnego byłego pracodawcę, który przyjął go z powrotem. I zanosi się na to, że chyba wreszcie dostanie tam umowę o pracę, a nie zlecenie.
I dalej mam w domu trenera telemarketerów, który po opłaceniu rachunków przynosi kilkaset zł do domu. Więc muszę podkulić ogon i wrócić do rodziców. Zamierzam dopiero po 19-tym, mam tu wtedy endokrynologa, ale boli, oj boli...
Marzę, żeby rozwinął swoje własne szkolenia (szkoli z wizerunku i poprawnej mowy, a także z technik sprzedaży, ale rzadko ma takie fuchy, bo jest na etacie i nie ma czasu szukać zleceń), marzę, żeby spełniło się to, co jest akurat na tapecie (podobno Rafał Rykowski z TV chce Tomka z powrotem zatrudnić jako lektora - kiedyś już współpracowali - są to grosze, ale zawsze coś).
I marzę, żeby znaleźli się wreszcie klienci dla mnie (ale to temat nie na forum).
Echm... tylko czy ja nie za wiele o sobie napisałam??????????????
W każdym razie Olek śpi, ja się modlę, żeby już nie wymiotował, a sama siedzę i smęcę.