reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
SARISKA ciekawa jestem czy takie platformy cusik dają, więc mam nadzieję, że będziesz się chwaliła postepami? :)))

a Aliczki buntu na 2.blanocianie ciąg dalszy :confused::dry: zamiast lulać to właśnie mnie gryzie... poza tym właśnie sobie przypomniałam, że jeszcze porannych postów nie doczytałam :zawstydzona/y:
 
Ostatnia edycja:
wiesz niewiem czy coś działają, ale np. czuję zakwasy w pachwinach ;-) górnych a nic nie nosiłam, ani okien nie myłam więc to chyba ta platrofma haha i było napisane, że ona pobudza do życia mięśnie które są raczej nie używane hehe. I zobaczymy mam nadzieję, że wytelepie ze mnie ten cały okropny brzydki tłuszcz, ale chciałam jeszcze zapodać rowerek próżniowy potem platforma i wtedy to na bank byłyby efekty.

edit: oj Alutek mamusie gryzie ;-). U mnie póki co nie zapeszam histerie się skończyły( przy usypianiu i moje dziecko wróciło) i usypiamy sie max.15 minut
 
W lapku to fakt ale zawsze lepiej wiedziec ogolnie co i jak :)
a u mnie humoru kompletnie niet :(
niewyspana na maksa - do 3 w nocy wkladalam salatki do sloikow i je pasteryzowalam, jak jeszcze raz ktos przyniesie do domu ogorki albo cos innego wyrzuce za drzwi :)
oprocz tego rano jak przeczytalam ten wpis o tej dziewczynie to ehh
natolin, mila gratulacje okraglej 10 :)
 
sarisa ja jak studiowałam jeszcze dziennie na Ujocie i miałam zajęcia na Ingardena to nie raz w czasie okienka siedziałyśmy z dziewczynami w Parku Jordana. Rzeczywiście tam jest super! Szczególnie lubiłam tam spędzać pierwsze chwile po zimie, kiedy czuło się i widziało wiosnę dookoła. To jest dobre miejsce na spotkanie naszych mamuś :)
A my wczoraj mieliśmy jechać na Kryspinów heh! ale nasi znajomi zadzwonili że są na Bagrach i żeby tam do nich wpaść.. kurcze a tak o może Was spotkalibyśmy wśród tych tłumów :)

emilab mam nadzieję że poszukiwania pracy będą jak najszybciej owocne!!
 
SARISKA jakiego tluszczu? ja Cie widzialam i zbędnych kg nie dostrzegłam a ślipa to ja raczej nie jestem ;-):-p Młoda jednak zdecydowała pójść w kimę. uff.... poza tym aaaa wiem, pytałaś o king coat. nie kupilimy jeszcze :zawstydzona/y: Ale zamiary takowe nadal są...
 
Sariska bardzo smutny ten blog, taka tragedia :-(

Emiś mam nadzieje że uda Ci sie znaleźć jakąś fajną prace :tak:

u nas dziś deszczowo i szaroburo za oknem, za to w środku miałam bardzo kolorowo i wesoło a to za sprawą E-lonki i jej uroczych Szkrabów :-) fotorelacja zaraz na zamkniętym ;-)
 
Witajcie:-)
Nie miałam wcześniej czasu się odezwać,bo w weekend był u nas syn męża no i zeszło,a to obiad a to spacer,a to rozmowy z młodym,potem jak siedli do kompa to już nie miałam oczywiście dostępu;-)Weekend ogólnie minął mi bardzo szybciutko.Ja po piątkowym wyjściu dochodziłam jeszcze do siebie w sobote do około 16.00:-D Musiał mi małż piwo kupić,bo kiepsko sie troche czułam.I wiecie co? Wcale mi nie jest wstyd,bo nie pamietam kiedy ostatnio tak się zaprawiłam,mały miał świetną opiekę babci pod nasza nieobecność,a w nocy i rano zajmował się mąż więc mogłam sobie pozwolić.Długo jednak już się nie zdecyduję na %,przynajmniej w takiej ilości,bo główka bolała,oj bolała.

Dziś natomiast dzień jest okropny!:-( Rano próbowaliśmy troszkę małego przyzwyczajać do samodzielnego usypiania,ale bardzo ciężko to idzie.Równe 45 minut było kładzenie malego do łóżeczka,a on na nogi i tak w kółko,póxniej był juz zmęczony,śpiący i zły.Płakał,denerwował się.Podchodziłam,głaskałam,tuliłam,ale jak tylko odchodziłam płacz.W końcu mąż wziął go na ręce do dużego pokoju,bo młody w żaden sposób nie mógł usnąć.Więc czas stracony,tylko żal pozostał,a efektów żadnych:-(

Później poszłam do sklepu,a mąż został z małym.Jak wracałam,już pod blokiem słyszałam jak moje dziecko krzyczy na 3 pietrze,płacz niesamowity.Leciałam po schodach,mało zakupów nie pogubiłam.Okazało się,że mały siedział w krzesełku do karmienia i bawił się z mężem w "Daj dzióbka " Jak się mu mówi tak,to on wtedy się przysuwa i otwiera buzię,no i palnał się w blat krzesełka:-(:frown:Rozciął sobie dolnym zębem górne dziąsło,aż krew poszła :(((((((( Jeju jak mi go szkoda strasznie,bo akurat dziąsła górne ma napuchnięte i chyba ząbki się szykują a tu jeszcze takie coś!!! Teraz jest ciągle marudny,płacze i nie może mnie nawet na chwilę stracić z oczu.O nauce samodzielnego zasypiania moge zapomnieć w tej sytuacji,bo jest za bardzo rozżalony i płaczliwy...

Wybaczcie że nie odpisze nikomu,ale nie mam dziś weny,chociaż miałam taki zamiar.Chcialam się tylko wyżalić...Buziaki:-(
 
reklama
Przyznaję bez bicia, że nie przeczytałam co tam naskrobałyscie, ale jestem wykończona. Najpierw ponad godzinę stałam i myłam naczynia. Potem sprintem na rehab. i oczywiście się spóźniłam. Potem jakoś doczłapałam się do Alicji (oczywiście fajnie było, ale tak jak ostatnio za krótko i o tylu rzeczach zapomniałam). Jak dotarłam do domu to ciągle coś. No i wymyśliłam na obiad naleśniki i znowu stanie. Nogi mnie okropnie bolą, a jeszcze do apteki muszę skoczyć, bo mnie zalało.
Sarisa a czego tu zazdrościć? Oprócz tej mamy też inne strony.
Emilia powodzenia w poszukiwaniu pracy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry