hej dziewczyny
kurcze czas zapitala, wrzesniowki sie rozpakowuja, zaraz i na nas kolej najdzie... a ja w lesie. nic nie gotowe, ubranka nie poprane, lozeczko nie kupione...
w dodatku plecy tak mnei napitalaja, ze juz nei moge w pracy siedziec i zaczelm rozwazac czy wczesneij na maicerzynski nie isc. tylko, ze to oznaczaloby mniej czasu z dzieckiem i to jest zal...macie jakies rady dla ciezarnych co cale dnie przed kompem msuza spedzac (poza oczywistym - robic duzo przerw bo to nei zawsze mozliwe...).