Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.



Ja biorę od 15 dnia cyklu luteinę ( najpierw podjęzykową, a wczoraj przerzuciłam się na dowcipną, no i dawka zwiększona), bo mój organizm nie stara się, jeśli chodzi o produkcję progesteronu 
Oprócz tego biorę profilaktyczne 50mg aspiryny dziennie, a w przyszłym tygodniu jeśli beta będzie rosła, to zamieniam to na zastrzyki rozrzedzające krew. 




Póki co wdrażam się w Was

Jak już wszystko uda mi się ogarnąć, to postaram się częściej udzielać ;-);-) 

mdłości nie pozwalają mi się ruszać-jeść-jedyne co przyswajam to jabłka. mam L4 do końca lutego, ale pracuję w domu-chcę pracować normalnie,jak się długo da,więc mam nadzieję, że mdłości odpadną w końcu.Hej dziewczyny,dawno mnie nie było,ale działo się u mnie...obecnie (dane z dzisiaj) noszę w sobie 9.6 mm fasolkę - z bijącym serduszkiemmdłości nie pozwalają mi się ruszać-jeść-jedyne co przyswajam to jabłka. mam L4 do końca lutego, ale pracuję w domu-chcę pracować normalnie,jak się długo da,więc mam nadzieję, że mdłości odpadną w końcu.
a teraz moje przykre doświadczenie, którymi chciałam się z Wami podzielić...-szpital, w ubiegły piątek, dostałam ogromnego bólu podbrzusza, nie mogłam się wyprostować, skręcało mnie z bólu, byłam przerażona. w szpitalu,przyjął mnie ordynator-który na dzień dobry powiedział, że jestem starą histeryczką, że jak zdecydowałam się tak późno na dziecko (30 lat) to teraz będę przylatywała do szpitala z każdym bólem, bo się pewnie boję, że poronię...i mówił, że mogłam szybciej zajść w ciąże, wtedy bym nie miała takich obaw..poza tym powiedział, że jak mam poronić,to poronię, organizm wydali (tak to ujął) płód niedobry, i nikt mi nie pomoże, więc nie mam co panikować. Jak ochłonęłam i dowiedziałam się, że z maleństwem wszystko ok-dopiero zaczęłam się Mu stawiać -ale to co ordynator wielkiego szpitalu odwalił-to utwierdza mnie po raz kolejny w przekonaniu-że nie wyobrażam sobie siebie rodzącej w szpitalu-między takimi....za to lekarz,który mnie prowadzi w prywatnej klinice, uspokoił mnie, pocieszył, i trochę się ogarnęłam po tej masakrze, szkoda tylko, że nie pracuje w żadnym szpitalu,bo chciałabym, że on odebrał poród/w sensie wykonał cesarkęściskam Was,witam wszystkie nowe-zaczynam pisać pamiętnik...


Ja akurat będę miała 28 lat, ale mój gin powiedział, że to dobry wiekA też mam stracha:-( Więc się nie martw "tupienoga", będziemy trzymać kciuki aby wszystko było okej i każdej z nas się udało.
Póki co cały czas się martwię czy wszystko okej, wizytę mam na 15 marca bo wtedy sprawdzi czy wszystko jest i czy serduszko bije, jak byłam na koniec stycznia to tylko kropkę na usg zobaczyłam. I jak czytam to cały czas wydaje mi się, że jeszcze śnię. Nie dociera do mnie, że się w końcu udało.
![]()