Ale sie wk... pół dnia straciłam i okazało się że dziś mój gin nie przyjmuje bo sam jest w szpitalu... Ja pieprze! Wiedział, ze dziś będę, mógł znać, żebym przyjechała w poniedziałek... zła jestem jak cholera!!
Ewcia nie denerwuj się. Tzn. wiem, że nie jest łatwo się nie wkurzać, ale pamiętaj, że Twoje nerwy odczuwa Twój maluszek

A przyjmie Cię w poniedziałek? Jeśli tak, to wiesz, nie jest jeszcze tak źle. 3 dni i już. Jakoś wytrzymasz
Ja właśnie wróciłam z wizyty u swojej gin. Tak jak przypuszczałam, wizyta bez większych rewelacji, bo jak się nie ma w gabinecie usg, to co można nawyczyniać? W każdym razie wyniki krwi w porządku, szyjka w porządku, wszystko ładnie i bez jakichkolwiek nieprawidłowości. Tylko mam problem, bo z obliczeń wynika, że najlepiej by było, żebym między 25-31 maja zrobiła połówkowe, a moja lekarka już wie, że w tym czasie nie będzie lekarza, który ma mi to zrobić

(Oni razem pracują i ona w kwestii tych badań ma do niego pełne zaufanie i zależy jej, żeby to właśnie on zbadał malucha) Powiedziała mi, że będzie do niego dzwoniła, żeby dowiedzieć się, kiedy wraca do pracy i oddzwoni do mnie, żeby mi powiedzieć, na kiedy dokładnie mnie z nim umówi :/ Niby jak zrobię do 2.06 to też będzie ok, ale teraz odczuwam niepokój, ponieważ nie wiem, czy uda się w tym czasie dostać do tego lekarza. Jak coś, to może jeszcze jest szansa, żeby mnie skierowała do siebie do Łodzi do Matki Polki, żeby mi tam wykonali to badanie. Zresztą, już nawet pojadę do tej Łodzi prywatnie, tylko niech mi to ktoś wykona
