Też jestem tego zdania. Dla mnie w przypadku przemocy jest właśnie tylko czarne i białe. Przemoc jest zła, kropka. Córka ma koleżankę, rowiesniczke. I ona jak coś jej się nie podoba, reaguje agresją. Tylko my córce zawsze wpajalismy, że jakakolwiek przemoc jest zła i ona się tego trzyma. Przy pierwszej akcji pod tytułem 'szarpne cię za włosy bo chcę twoja zabawkę' córka powiedziała 'przestań, to mnie boli, ciebie też by bolało'. Chwila spokoju, kolejne sprawdzenie granic przez tamta. I tutaj już córka stanowczo, że jeśli zrobi to jeszcze raz, to ona nie będzie się z nią więcej bawić. I przy trzecim szarpnieciu córka przyszła do nas i powiedziała, że nie chce się więcej z Marysia bawić, woli, żeby poszła do domu. Koleżanka poszła, akcja powtórzyła się jeszcze dwa albo trzy razy później, ale pojedynczo. Córka za każdym razem przypominała, że skończy zabawę jeśli tamta zrobi to jeszcze raz. I teraz już długo jest spokój. Dało się na spokojnie, bez oddawania, dziecko uczone rozmowy a nie bicia poradziło sobie samo. Wie, że jeśli sobie nie będzie radzić zawsze może nas prosić o pomoc, ale wierzy w siebie i w to, że siły używać nie trzeba.