Dziewczyny ja niestety ze srednimi wiadomosciami sie witam, staram sie myslec pozytywnie, aczkolwiek wlasnie sie poryczalam. W nocy wstalam malej zrobić melko i czuje, ze cos ze mnie leci..niestety krwawie

malutko,nic nie boli ale jednak..na zlosc wszystkiemu jestem sama, totalnie, maz dalego za Gliwicami, najwczesniej bedzie wieczorem. Tesciowej nie ma, nikogo nie ma

staram sie nie panikowac, czytam o zagniezdzaniu i innych możliwościach krwawienia w 5-6 tyg... generalnie teraz jest spokoj, nie ma tego duzo, ale sam fakt, ze jest mnie przeraza