Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
To może dlatego, dopytam tam się dokładnie, bo dodzwonić się to cud a przynajmniej spacer sobie zrobię, chociaż pogoda nie rozpieszczaHej, ja miałam pobieraną krew tego samego dnia, kiedy miałam robione USG prenatalne i to był dokładnie skończony 11 tydzień.
Ale kiedyś czytałam, chyba u mamyginekolog, że ona zleca pobranie krwi wcześniej po to żeby na wizycie i po obejrzeniu obrazu USG móc skomentować wyniki, więc może to nie ma aż takiego znaczenia, czy ta krew jest pobierana tego samego dnia
Miałam pobieraną 9.03 po badaniu usg, wtedy 10+3 a prenatalne mam za tydzień więc będzie to 12+4, wnioskując wychodzi na to że między pobraniem krwi a wozuyta będzie 15 dni różnicyMiałyście już pobieraną krew do badań prenatalnych? Albo na który tydzień ciąży macie je zaplanowane? Ja idę dzisiaj a jestem w 10+0 tc , zastanawiam się bo wszędzie piszą że robi się to powyżej 11 tc ale może na krew można wcześniejbo usg prenatalne mam dopiero za 2 tyg
No najlepiej jak zadzwonisz i się dowiesz, no ale jeśli masz prenatalne u swojego gina i Co położna ustalała to chyba wie co robi, tak czy siak lepiej dopytaćChyba tam po prostu zadzwonię i dopytam bo niepotrzebnie jak tam pójdę a się okaze ze jednak za wcześnie
Ten termin ustaliła mi polozna na mojej pierwszej wizycie, podała kilka terminów ale powiedziała że ten będzie najlepszy
To my u 2 mieliśmy takiHej wszystkim! U mnie ze spaniem jest różnie - zasypiam ok 21 pół żywa,budzę się na siku i potem często nie śpię już. Albo tak na raty. Sny mam dziwne i je pamiętam - co dla mnie jest wyjątkowe. 2 dni czułam się cudownie - jak nie w ciąży - długie spacery, nadrabianie zaległości itp. A dziś.. najgorsze jak do tej pory poranne mdłości, pół żywa, śniadanie przed chwilą udało mi się zjeść. Siedzę w pracy i myślę o wszystkim tylko nie o tym co trzeba... Jeszcze kilka godzin. Z dobrych wieści - w piątek mam wizytę i mam nadzieję zobaczyć serduszko- będzie to 8+1. Przewijak - też polecam dokupić taki na łóżeczko. Wanienka -ciekawy pomysł z tą składaną-zwłaszcza jak się dużo podróżuje. A mój ulubiony gadżet dziecięcy to Bujaczek/Leżaczek - moja córka praktycznie nie spała i była dość absorbująca - bez bujaczka nic w domu bym nie miała zrobionego. Są niby od 3 miesiąca - moja była duża i silna i siedziała tam od 1 miesiąca - dziś ma 10 lat i prościutki kręgosłup! Ale nie namawiam do złego
natomiast życie weryfikuje wiele i często wiedza książkowa ma się nijak do rzeczywistości Miłego dnia wszystkim!
![]()
Do tego nie da się przygotować, albo ta depresję będziesz miała, albo nie. Kuzynka męża dopiero przy drugim dziecku miała depresję poporodową, zaraz w szpitalu i 3 misiace syna nie widziała, bo w zakładzie ja zamknęli, więc na to nie ma reguły. Niestety każda matka niewiadomo jak kochająca swoje dziecko, czasem gdzieś przeklnie lub powie, no zamknij że się już, ale wstaje i idzie i otacza go opieką, czasem zrobisz wszystko a maluch i tak płacze, masz taką bezsilność, bo nie wiesz co on chce, a przecież Ci nie powie, moje chłopaki to w sumie jadły i spały, ale wiadomo zdarzały się gorsze dni, każde dziecko jest inne i trzeba się nauczyć je obsługiwać, na pewno nie nastawiaj się że będzie źle, bo to też nie dobrze, ciężko będzie, ale pamiętaj jesteśmy silne babki i dlatego my rodzimy dzieci a nie nasze chłopyA tak zmieniając temat - dziś mam trochę melancholijny nastrójczytałam tu na forum o BabyBlues i depresji poporodowej. Historie kobietek mrożą krew w żyłach i wyciskają łzy. Wiem, że na razie jesteśmy na bardzo wczesnym etapie i jeszcze nie zdążyłyśmy się skończyć cieszyć tym, że jesteśmy w ciąży
ale myślę, że to zagadnienie jest warte uwagi. Żadna z nas przecież nie planuje mieć depresji poporodowej i każda spodziewa się, że będzie wspaniałą matką, która będzie sobie radziła z tą małą istotką. Niestety, życie pisze różne scenariusze, nawet gdy dziecko jest wyczekiwane. Zabrzmi to może głupio, ale rozważałyście / będziecie próbowały się jakoś przygotować psychicznie do tego, że po porodzie wcale może nie być tak idealnie jak to wszędzie na facebookach i instagramach widać? Ja wiem, że do tego pewnie nie da się przygotować i to pytanie pewnie jest na wyrost, ale może pomoże nam zawczasu świadomość, że takie sytuacje się zdarzają i nie oznaczają, że ktoś się nie nadaje na matkę. W zasadzie, trochę szalone jest to, że o macierzyństwie mówi się w samych superlatywach, jakie to wszystko piękne i cudowne, a przecież musi być tu ciemna strona - choćby niewyspanie, dodatkowe kilogramy, początkowo duże "uwiązanie" czy jak to określić, że dziecko potrzebuje głównie tylko nas i nikogo innego. A może na to wszystko są jakieś sposoby? Może każdy płacz dziecka jest spowodowany czymś konkretnym i mając odpowiednią wiedzę możemy temu zaradzić? Może sposobem na to "uwiązanie" jest noszenie dziecka w chuście i wtedy i dziecko zadowolone i my mamy wolne ręce?
Ehh, tyle pytań...A mam wrażenie, że jak dziecko pojawi się na świecie to jakby się człowiek nie próbował przygotować, to i tak wszystko się wywróci do góry nogami
ale może na plus?
![]()