Dziewczyny nie zabijajcie się która pierwsza ma napisać.Nie ma takiej potrzeby.
Czemu nic nie piszecie.................
Słuchajcie jaki dzisiaj koszmar przeżyłam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nigdy w życiu nie czułam takiego strachu .
Opowiem Wam od początku.
Poszłam rano z Damiankiem na spcer....poszłam do mojego sklepiku.Damianek był grzeczny ładnie sobie szedł koło mnie .W sklepie troche grymasił ale to nie ważne.
W sklepie była Pani z dziewczynką oglądała sobie ubranka.Poczym wyszła......a mój Damian za nią.Widziałam go gdzie idzie.Sprzedawczyni zadała mi pytanie ja jej odpowiedziałam i wyszłam za moim synem.
Sklep stoi jak na "łapach"... jest takie przejscie pod blokiem .Jest sklep spozywczy i wejscie do klatki i to samo z drugiej strony tylkojest sklep mięsny.Mój Damian cżęsto lata w tym "tunelu" dookoła sklepu.Pomyślałam że robi to samo.....pobiegłam więc za nim za tunel ..a jego nie ma..............obleciałam dookoła .....jego nie ma..........Ogranął mnie strach.......zaczęłak krzyczeć DAMIAN DAMIAN DAMIAN..........wchodze do sklepu.......dziecka nie ma.....do drugiego..... dziecka nie ma do klatki.......nic drugiej klatki .....cisza....Za blok.........nie ma..............przed tez ..............Sama nie wiedziałam juz gdzie go mam szukać....nie mógł iśc daleko bo za krótki okres czasu TO BYŁA SEKUNDAjak straciłam go z oczu.Przychodziły mi już najgorsze myśli.....Tymbardziej że żuliki ostatnio żartowali że go zabiorą dla okupu....Mozna powiedziec że to zbieg okoliczności....ale w takiej chwili nie myśli się już normalnie........Ludzie z balkonów powychodzili ja się dre na całe gardło.......wokół mnie kupa ludzi którzy chcą pomóc w szukaniu mojego skarba.......ALe nikt go nie widział i nikt go nie słyszał

Totalny odlot.KOSZMAR
Zbiegłam z górki na parking samochodów dre się DAMIAN DAMIAN pytam ludzi nikt nic nie wie.
Ktoś krzyczy:tam idzie jakieś dziecko!!! Przywrócił mi na chwilkę nadzieje ...odwracam się a to jakaś dziewczynka a za nią goniąca ją mama..........
Nie ma poprostu zapadł sie pod ziemie.Czas mi mijał jakby to była wieczność...
Po czym słysze Ania Ania znalazł się.
Lece na łeb na szyje do mojego syna.Objęłam go tak mocno jak tylko mogłam.Łzy ciekły mi wielkim strumieniem.Było gorąco ...więc zlana byłam potem że szok sucho w gardle...ale dziękowałam Bogu że nic się nie stało ...że jest wszystko ok..Dziecko nie wiedziało co się dzieje..........
A on poprostu smyknął sobie do klatki obok i wszedł sam na pierwsze piętro i tam sobie stał.
Jeshu dziewczyny NIGDY więcej nawet na chwile nie spuszcze go z oka.I wy też pilnujcie wasze dzieciaczki ....bo nie radze przeżyć tego co ja.
Znalazł się ....gdyż Kasia koleżanka która sprzedaje u mnie, stała koło klatki i słyszała jak Pan który schodził ze schodów próbował nawiązać z nim kontakt.Damian akurat schodził ze schodów ściskając swoją buteleczkę z picie.Weszła i okazało się że to on!!!!!Kamień z serca.........
Życie bym za niego oddała.........boshe ja jak kocham tego mojego urwisa......ale niech nie robi mi juz takich psikusów!!!
Tak to mi sie dzisiaj przydarzyło.
Pozdrawiam Was CAłuski