Cieszymy się bardzo ze z biodekami Hubercikowymi wszystko w porządalu a Igusi juz niewiele walki zostało i też będzie dobrze.
Krzysiek na ostatniej wizycie u ortopedy tez zaczął wyc, ale to przez tego lekarza, bo nie pozwolił pooglądać i pomacać kabelków a potem jeszcze obślinił czymś zimnym...blleeee.
Wczoraj byliśmy na rentgenie bioder i od wejscia do gabinetu młody trzymał mnie kurczowo za bluzke tak ze miałam problem zeby go położyc. POtem zaczał płakać jak mu panie przycisnęły rączki czymś ciężkim zeby sie nie ruszał. Na szczeście były miłe i szybko się uspokoił.
Zobaczymy co teraz powie ortopeda na bioderka. Idziemy we wtorek i mam troche stresa.