U nas też cdl w szpitalu twierdziła że wszystko ok z wedzidelkiem. Położne i neonatolog też. I potem pediatra i położna z przychodni. A po trzecim miesiącu jakprzyszla stabilizacja i mleko samo nie płynęło cały czas to cyrk, syn spijał tylko wyrzut, nie mógł zassać mocniej. Zaczął cmokać przy piersi bardzo. Poszłam do neurologopedy, mimo że się broniłam, bo wszyscy mówili,że ok... Ale znajoma naciskała. Okazało się, że język sztywny, krótkie wędzidełko dolne, górne krótkie i grube, podwyższone napięcie na dnie jamy ustnej, obniżone na policzkach...

Gdyby nie masaże i podcięcie wędzidełka w wieku 4 miesięcy, to nie wiem, czy byśmy się do tej pory karmili...
Także tym, że cel w szpitalu twierdziła, że wszystko ok, to niekoniecznie bym się sugerowała.

Ale jak nie widzisz żadnych symptomów, to okay.

Gdybyś jednak coś widziała, to polecam szukać przyczyny zamiast się poddać i dać butelkę...