Po pierwsze, nie chodzi o sztywne trzymanie się godzin, a o to by żołądek zdarzył przetrawic pokarm, a jak powszechnie wiadomo mm jest bardziej ciezkostrawne niż mleko matki. Moja córcia i tak ma problemy ze wzdęciami, więc nie chcę żeby ją jeszcze bardziej brzuszek bolał.
Po drugie, zachęcam do przeczytania mojego posta ze zrozumieniem. Otóż nie chodzi o to, że drzemki uległy zmianie tylko sposób zasypiania uległ zmianie. Wcześniej zasypiala na rękach i często na rękach spała, bo przy każdym odlozeniu się budziła. Ostatnio z moją córcia pracowalyśmy nad zasypianiem w łóżeczku i świetnie nam to idzie, a jedyny problem stanowi to, że nie może przejść z jednej fazy snu w drugą, a widzę że 30-40 minut to dla niej za mało. Sama jesteś matka więc powinnaś rozumieć, że matka widzi czy jej dziecko chce spać czy nie i nie chodzi tu o moje widzimisię.
Po trzecie, jeśli chodzi o fotelik a nie gondole. Owszem, wcześniej się wzbranialam przed tym rozwiązaniem, z tymże gondola w ogóle nie wchodziła w gre. Chwilę leżała a za chwilę był płacz, a na spacery mogłam wychodzić tylko z mężem, bo jak zaczynał się płacz to mąż brał ja na ręce, a ja prowadziłam wózek (wtedy jeszcze nie trzymała głowy). Jeśli chodzi o podnoszenie materacyka do góry - tak, mamy taką opcję, tylko że nasza córcia jest na tyle ruchliwa, że zjezdzala z niego co chwila w dół. Widocznie nie miałaś takiego problemu więc nie rozumiesz.
Rytuał wieczorny mamy i z zasypianiem też nie ma problemu