Reniu, ja też się cieszę z synka, bo córeczkę już mam. Nawet mój małżonek widzę, że zaczyna się też cieszyć. A tak naprawdę to biedaczysko właśnie skończył kampanię w pracy i ma miesiąc wolnego. Tylko pozazdrościć. Dużo śpi, postanowił rzucić palenie (nie pali już trzeci dzień), jest radosny i chodzi z Wiwi na sanki, rozpieszcza mnie gorącymi, smakuśnymi obiadkami. Nawet zaczyna Mu się podobać imę jakie wybrałam dla małego.