dzieki za 3manie kciukow za Monisie

:-)

:-)
jestem wolna to roche popisze - na jak dlugo mam wolne? nie wiem... wszystko zalezy od panny M ;-)
nie jest jednak tak zle - wiem juz do kogo zwrocic sie o pomoc w zaklinaniu Monisi ;-) co prawda dzis Monia dala sie zaklac na chwilke tylko ale to chyba dlatego ze zaklinacz byl u nas doslownie 2-3 minuty ;-)
jak przyjechali chlopcy i Monia zobaczyla ze rodzinka w komplecie to zasnela mocno ;-)
no ale... relacja z naszego tygodnia... we wtorek pojechalismy do naszej kochanej pani dr Glosniak - szczerze powiedziala "nie wiem co jej jest - jest w dobrym stanie, nie ma goraczki, osluchowo czysto, dusznosci nie ma... - nie wiem, co jej jest ale cos jej musi byc skoro tak placze a katar po tygodniu nie przeszedl" no i wystawila nam skierowanie do szpitala... na Witosa pani doktor nas wysmiala ze z katarem do szpitala przyjechalismy - osluchala Monike i stwierdzila ze wszystko jest OK, ale skoro mamy skierowanie... przyjela nas na oddzial... wieczorem przyszla pielegniarka i dala Moni jakis zastrzyk w wenflon - zapytalam co to a ona ze antybiotyk bo na RTG wyszlo zapalenie pluc...
no i tu sie naleza podziekowania pani dr Głośniak ze postapila tak a nie inaczej bo Monia tak wlasciwie nawet nie odczula tego ze ma zapalenie pluc... a do tego jeszcze dzwonila do szpitala zeby sie dowiedziec o stan swojej pacjentki!!!!
Monia miala antybiotyk 2 x dziennie i inhalacje z bonusowym odsysaniem wydzieliny z noska - byla najmlodsza na oddziale i najpierw miala ksywke "kurczaczek" a potem "wielkolud" :-) no ale w koncu wazy sie te 5520g w wieku 7 tygodni ;-):-)
no i tu info... chyba wazne... malym dzieciom (glownie niemowlaki) nie powinno sie niczego psikiwac do noska!!! niewazne ze na opakowaniu jest napisane ze od 1. dnia zycia! powinno sie napsikac preparat na wacik i albo nim posmarowac wnetrze noska albo wycisnac z wacika delikatnie... chodzi o to ze wpiskujac cokolwiek pod cisnieniem do tego malego nochala mozna wydzieline wepchnac do oskrzeli czy plucek i zapalenie gotowe... tak uslyszalam i tak przekazuje...
ja moni wpsikiwalam euphorbium i nasivin... :-(
no i to tyle relacji ze szpitala - mam nadzieje ze tam juz nie trafimy choc siostry bardzo fajne :-)

pni ordynator bardzo fajna ;-)
jedyny minus tego wszytskiego - nie wiedziec czemu oni zawsze chca robic zastrzyki, badac, inhalowac, wazyc jak sobie dzidzia smacznie zasnie


a Monia obudzona nie w pore to bardzo zla Monia

Amelkowa ;-) kuruj sie bo wiesz... musisz sie tu jeszcze wkulac na gore do nas ;-)
Agnieszka ;-) ja mysle ze problem gazow nie do konca jest uzalezniony od menu mamy... ja niczego podejrzanego nie jem i panna M na problem ale wiem ze jak juz sie te male jelitka przystosuja to bedzie OK. Monika swietnie przybiera na wadze a dzieci karmione mieszankami tez miewaja problemy z brzuszkiem... kazdy musi sam sie zastanowic co dla niego lepsze... ja uwazam sie z Jaskiem za wczesnie sie poddalam


Monia strasznie sie wczoraj darla i tata Julki - kolezanki z sali stwierdzil ze z drugim dzieckiem musi byc latwiej bo ja nie panikuje... jakos sie nauczylam ze Monia cierpi ale to przejsciowe...
Kluska (moje dzieci to Klusia i Pulpecik) zaczyna gadac do siebie, smieje sie fajnie i zaczyna ogladac swiat ;-) chyba niedlugo bedzie sie mozna z nia dogadac... moze zaciekawi ja niebo, drzewa i to co mozna zobaczyc z wozka... poki co dzis jak tylko zapakowalismy ja do fotelika to caly WCM i pol ZWMu slyszalo ze panna M wraca do domu


OK.... chyba wszystko... na razie...papapapapapa