ja pierniczę dziewczyny no to miałyście przezycia - aż mi ciary przeszły jak to przeczytałam brrrrrrrrr
mojej psiapsiułki córeczka urodziła się 2 miesiące wczesniej i okazało się po kilku dniach że ma odmę płucną (a podczas porodu wszystko było ok i 10 pkt) nagle zamiast wypisać je do domu (po kilku dniach obserwacji) zatrzymali małą Zuzkę i wpakowali do inkubatorka, z godziny na godzinę było coraz gorzej w końcu przestała sama oddychać

lekarz przyszedł do mojej psiapsiółki i pyta : "czy w razie czego ochrzcić dziecko?"
to było straszne, mąż przyjechał specjalnie po mamę i dzidzię do szpitala żeby zabrać je do domku a tu nagle ni stąd ni zowąd okazuje się że coś jest z małą nie tak i może w każdej chwili skończyc się tragicznie...
na szczęście po około miesiacu wszystko się ustabilizowało i mała Zuzka jest zdrowiusieńka ale i tak to był koszmar (dla nas) a co dopiero dla rodziców...
A co do pisaków na terenie placów zabaw - to oczywiście się absolutnie zgadzam że tak powinno być [i dlatego nic nie pwoeidziałam tylko sobie pręciutko poszłam hihihihi] mało tego, te placyki zabaw dla dzieci powinny być ogrodzone płotkami żeby żadne psiaki (bezpańskie) nie załatwiały tam swoich potrzeb i żeby dzieciaki nie uciekały

:-) bo niktóre maluchy mają takiegio sprinta że czasem mama albo babcia się nie zorientuje a dzidzia już jest blisko ulicy
dziewczyny a mam jeszcze takie pytanie czy daje się coś za przyjęcie dzidzi do żłoba np dyrektorce? Nigdy nie dawałam w życiu żadnego "podziękowania" ale teraz w obecnej sytuacji zaczynam się poważnie nad tym zastanawiać

ma któraś z was podobne doświadczenia?