Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Ewe hihi
Ja za to wczensie bo juz w wieku 11 lat a w wieku 13 to juz chyba mialam wszystko za soba ale trwalo to chyba do 16 roku jak poznalam meza tez sie z nim pobuntowalam i tak jakos nam przeszlo z czasem...poprostu wolelismy juz siedziec w domciu niz lazic i sie np upijac hihi ze znajomymi
wiecie co dziewczyny?az wstyd sie przyznac, ale ja wlasnie do czerwca(poczatku VI) palilam, rzucilam palenie, jak poznalam mego meza
w ogole to straszne, bo przeciez te substancje w nas a tak czy inaczej!!!
No a teraz jestem calkowita przeciwniczka palneia i serio nie nawidze tego smellu okropnego!!!!!!
Ah a zaczelam palic jak poronialm,w 2003roku, wiec w sumie to trwalo ok 2lata z kawalkiem
och jak mi wstyd!!!
Nam też przeszło razem, przed ciążą woleliśmy się do jakiejś restauracji albo teatru wypuścić. Chociaż mój mąż wczoraj pieszczoche robił, bo mu do zdjęć potrzebna : - ale to podobno nie bunt tylko image : do wywiadów. Ale tak naprawde to on jest 100 razy odemnie poważniejszy i rozsądnejszy. Moja mama to zawsze go podziwia, że wytrzymuje ze mną :
Lilith to faktycznie wczesnie. Ja sie buntowałam i subkulturowałam na rozne sposoby od 15 do ok 18 r.ż. Pozniej złagodniałam jakby, choc tak naprawde na imprezy dopiero przestalismy chodzic z mezem po slubie, bo sie dowiedzielismy, ze w ciazy jestem. Palic zaczelam jak poszłam do technikum, po podstawowce i tak z mała przerwa do ciazy. Zawsze sie smieje z mojego mezusia, ze wlasnie przez to ze zaczal palic jak mial ok 11 to nie urusł zbytnio Ale ja byłam jeszcze strasznie zakrecona w wieku 20 lat i nie wyobrazałam sobie nawet bycia w ciazy : Tak ze Lilith gratuluje, ze tak wczesnie do tego dorosłas W moim wieku bedziesz miala juz 6 letnia córunie ;D
A ja zaczęłam "popalać" sporadycznie w wieku 13 -15 lat ( okres buntu młodzieńczego), potem długo nie paliłam i weszłam w okres stagnacji - wręcz byłam wzorem do naśladowania i dopiero zaczęłam znowu "popalać" na studiach po 2-3 roku ( paliłam w soboty i niedzielę). I dopiero zaczęłam fest palić jak posżłam do pracy ( paliłam nawet w pokoju - siedziało ze mnę dwóch chłopów i każdy też palił) i wtedy rozpaliłam się na maxa - po 2 paczki dziennie, od ponad roku ( od listopada roku 2004) już nie palę - decyzję z rzuceniem palenia podjęłam w momencie chęci zajścia w ciążę, stwierdziłam, iż najlepiej żebym nie paliła już od momentu "zapłodnienia" - zaszłam przy drugim cyklu niepalenia. Potem jak poroniłam o stwierdziłam, że szkoda już mi wracać do palenia ( dalej chciałam zajść w ciażę). A do palenia ciągnęło mnie potem jeszcze bardzo długo.
Teraz mi już żal tej kasy ( tylko męża nie mogę przekonać)
Ale widocznie on ma słabszą motywację.