Witam z ranka. Wizytę prywatnie mam jutro na 17:15. To się dowiem co i jak. Ale babeczka w rejestracji powiedziała, że serducha może jeszcze nie być słychać. Zdjęcie dostanę ale nagranie badania dopiero z USG I trymestru czyli ok 11 tygodnia ciąży.
Pewnie masę badań mi doktorek zleci, ale nie będę robić w Corfamedzie bo ceny zabójcze. Morfologię czy mocz zrobię u nas w przychodni. I tak miałam skierowanie na badania profilaktyczne ale termin minął pół roku temu. Będę musiała z tym podejść by mi lekarka nasza rodzinna przebiła datę. W sumie trochę bez sensu, bo i tak w tej samej przychodni zrobię badania. No ale przepisy to przepisy. Najpierw ginek jutro a w poniedziałek pójdę na badania + te dodatkowe jak zleci. A pewnie tak.
Nockę miałam strasznie ciężką. Budziłam się wiele razy. Na noc zjadłam śliwki suszone, bo mam problem z wypróżnieniem. I takie gazy mnie męczyły, tak mnie bolało całe podbrzusze. Już nie wiedziałam czy to jelita, macica czy groszek. Do tego P tak strasznie chrapał, że no stop się wybudzałam. Koszmar jakiś ta nocka. Na szczęście rano się porządnie wypróżniłam i już o niebo lepiej. Mdłości mnie od rana męczą ale nie wymiotuję, bo w sumie nic jeszcze nie zjadłam. Wypiłam słabą kawę z mlekiem.
Dziś postanowiłam się więcej poruszać a nie siedzieć. Młodemu podjadę kupić jakieś spodnie dresowe, majtki. Do Pepco. Nawet jakość nie jest taka zła a mam pod nosem w sumie. Trochę posprzątam, bo bałagan straszny. Choć najchętniej to bym poszła spać i spała cały dzień. Rano ledwie z łóżka wstałam o tej 6:30. A do szkoły i tak się spóźniliśmy (5 minut ale zawsze coś :/)
Wracając do SN i CC. Na razie to niech potwierdzę tą ciążę, a tak to jeszcze kuuuuupa czasu. Wszystko może się zmienić. Moje nastawienie też (może jakimś cudem). CC to poważna operacja to wiem. I to też jest stresujące. Ech....