Witam!
Melduję, że żyję
widzę, że temat chust na tapecie - i ja będe nosic w chuście - dla własnej wygody, bo musze zorganizowac prowadzanie Dobrusi do przedszkola, a z wózkiem to raczej nie da rady, a w moim przypadku gdzie przedszkole za oknem, to nawet nie ma sensu sie męczyć ;-) tylko problem taki, że kaska zarobiona przeze mnie w grudniu na robótkach poszła na naprawe skutków przedświątecznej stłuczki M

więc póki co musze się wstrzymac i zobaczymy jak domowy budżet przyjmie w tym miesiącu kompletowanie wyprawki... będe chyba próbowała cos uzywanego kupic, więc powinno odpaśc przełamanie chusty...
Atan mnie niedługo tez czekaja wymazy - a do tego będę sama musiała zawieźc je do laboratorium...
ja nadal zakręcona chodzę, wczoraj w nocy spałam ze 4 godziny, bo Dobrusia była niespokojna, a pobudke po 6 urządziła... dziś pędziłam po mała do przedszkola z poczty , bo była kolejka i biedna musiala na mnie czekać - ja za to teraz ledwo chodze, tak mnie biodra bolą... a jutro jeszcze rano do gina na wizytę... oby sobie nie zaszkodziła tym dzisiejszym maratonem... a teraz znów cos mała mi sie wierci i kolejna ciekawa nocka chyba przede mną...
miłego klikania, bo nie wiem kiedy znów uda mi się tu na chwilke wpaść