heyka
no i dowaliło -20
zaprowadziłam Smarka do pikola na 8 i pod kołderkę..
NOCKA KOSZMARNA BYŁA
nie jestem gotowa na poród,
kużżz myśłam ze wiem jak jest i dam rade]
gowno.. prawda zapomniałam
i wczoraj natura mi przypomniała
DZIEWCZYNY płakac mi sie chce
od 20 do 4 nad ranem ..
8 godzin miała takie bole z kregosłupa.. ze myśłam ze oszaleje
nie mogłam sie połozyc, stac, chodzic , siedziec,
kiwałam sie na siedzaco, pazury wpijałam w skorę
M masaż robił, nic nie pomagało, nie mogłam ani minuty lezeć.
z krzyza szło promieniscie po 3 godzinach łeb zaczał pekac
wołałam ze chce umrzeć, ze po co to mi było, mam juz synka..
to mi sie zachciało drugiego..
chciałam umrzec w tamtych godzinach...
M wiazanke dostał porzadnista i nie wiedział czy to juz sie zaczeło i ciagle sie pytał co robimy
nie chce tych krzyżowych wiecej kuż kuż kuż...
o 4 nad ranem przeszły, nagle, tak same.. tylko w głowie jeszcze łupało
.. no i teraz mam na świezo jak to jest
i sie boje..
bo pamietałam ze bolało ale to było odległe wspomnienie a teraz już nie jest..........
i jakby co to mi sie nie spieszy i do marca czekam.. nie dziękuje...