O faktycznie biedna Perelandra - no ale trzymam kciuki za nich - żeby szybko mogła do Marcinka dojechać, to i większe prawdopodobieństwo, że z pokarmem coś ruszy i że małemu mleko mamy lepiej podejdzie. I mam nadzieję, że z serduszkiem też się wszystko wyjaśni - u małych dzieci często są różne szmery i wątpliwości, które szybko ustępują - oby i tym razem tak było. Wszystkiego dobrego.
Kasiurek za Was też kciuki, co by żółtaczka szybko minęła i żebyście mogły raz dwa wracać do domku