ina do przychodni marsz i niczym nie smaruj - kiedyś owszem: masełko, spirytus i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze, a to tylko pogarszało sprawę, bo kleszczydło w odruchu obronnym jakieś tam substancje wpuszczało
Angel współczuję ciężkiej nocki (chyba przechwaliłaś ;-)) - mam nadzieję, że spacer z nową znajomą jakoś Ci to wynagrodzi i pomoże w podładowaniu akumulatorów
Aadka - ja takowy kubeczek zakupiłam na samym starcie (w razie W); w szpitalu też takimi karmili, a właściwie zwykłymi kieliszkami (oczywiście plastik) i powiem tak: w szpitalu Rafał ładnie pił z takiego kieliszka

(głównie nystatynę), potem był cyc i cyc i jak kiedyś chciałam go dopoić z kubeczka, to więcej wylądowało na podłożonej pieluszce niż w buzi - po prostu juz zapomniał. Ponownie sięgnęłam po niego wczoraj - kiedy męczył brzuszek, chciałam podać choćby łyżkę herbatki koperkowej, a ponieważ moje dziecko z butelką nie współpracuje, użyłam kubeczka - załapał, dopóki nie poczuł, że to nie mleczko

Technika karmienia polega na przybliżeniu kubeczka do ust dziecka, kiedy je otwiera, przykłada się do brody i lekko przechyla tak, by mleko powolutku płynęło - nie ma potrzeby odrywania kubeczka od ust dziecka (choć to już wymaga pewnej wprawy); na początek można jednak próbować podawanie po jednym łyczku.
Co zaś do słuszności takiego wyboru, to jak najbardziej - oczywiście, jeśli Wam podpasuje.
gagucha no to u Was wszystko w najlepszym porządku w sumie
My dzisiaj też od rana na dworze - teraz małego dopiero wzięłam do środka, bo się skwar zrobił.
Była u nas dzisiaj położna - z tymi alergiami, to zdecydowanie nie na mleko, choć delikatne ślady skazy mlecznej są za uszkiem. Tak więc na razie niczego więcej nie zmieniam w jedzeniu - nadal obserwujemy i czekamy; za jakiś czas będziemy próbwać ostrożnie wprowadzać to, co dotychczas wyrzuciliśmy.