Nusia Ty mnie nie strasz, że do marca się z łazienką wyrobi, bo gdzie reszta


juz odpuściłam i kuchnię i pokój Dobrusi jak juz maluch będzie to zrobimy, ale reszta ma byc juz tak jak trzeba i nie odpuszczę
Villandra ja w dniu ślubu ważyłam 49 kg (ło matko kiedy to było

), ale schudłam mocno po chorobie (10 kg w 3 miesiące), potem waga szła pomału w górę (niech żyje praca na zmiany i kolacja o 23

). No i dłużej się trzymałam w okolicy 55-60 kg, ale ciąża zrobiła swoje i najniższa waga okupiona walką zeszła mi do 65 kg... a teraz mi to juz wszystko jedno ile będę ważyc, oby tylko z brzuchem do ładu dojść na tyle, żebym mogła ubrania takie kupic, żeby dobrze wyglądać i już ;-) nie mam parcia musze zejść do tylu i tylu kg - tym bardziej, że M z tych co zawsze twierdza, że kochanego ciałka nigdy dość ;-)
ehh dac tym wszystkim marudom facetom brzuchalek 20 kg, dodatkowe fałdki tu i tam, spuchniete nogi, bóle kręgosłupa a na deser poród to by w końcu sie opamiętali
a jakie marudzenie się zacznie po porodzie, kiedy my będziemy całodobowo ssaka obsługiwać
