a ja byłam dziś u mojej gin, i nieźle się zdenerwowałam.
Opieprzyła mnie że taka gruba jestem strasznie mnie to załamalo, bo mam na tym punkcie od początku ciąży mega doła! codziennie o tym myślę a jeszcze ona - baba około 70 lat baaaaaaaaaaaardzo sucha mnie opieprza za to.
Bartka rodziłam z wagą 69kg ( w sumie od początku do końca ciąży utyłam z nim 9 kg). Teraz zaczełam ciążę z wagą 64kg i już ważę dziś 75kg (czyli 11 kg na plusie!!!!!) cholera staram się nie jeść dużo, i wydaje mi się że dwie kanapki na śniadanie, jedna popołudniu, obiad o 17 i czaaaaaasem mała kanapka o 20 nie są zbyt dużą ilością jedzenia. Ja bardziej obstawiam za tym że to moja tarczyca która znowu mega nawala - bo mam strasznie złe wyniki, a wizyta u endokrynologa dopiero za miesiąc!!! I też nie wiem co z tą tarczycą robić bo moja choroba podobno groźna jest dla płodu, a tu lekarz dopiero za miesiąc!!! Więc wyjaśniła mi moja gin że ruchów mogę nie czuć przez mój tłuszcz i że muszę uważać żeby przytyć do końca maks 4 kg!!!
Po za tym muszę zrobić echo serca płodu, bo może być coś nie tak. I w moczu miałam mega ilość bakterii ale tego nie skomentowała.
Jak zaczełam się pytać co ona sądzi o moim porodzie czy cc ( bo pierwszy poród był cc) czy sn to też była nie miła że o czym ja mówię na początku ciąży !
Ah no i stwardniał mi tak brzuch przez te nerwy i zapracowany dzień ( w tym bez auta czyli dużo km na piechotę) że od 17 nie mięknie już.
Historia jednej z was z tymi nerkami - straszna - kurcze nie wiedziałam że nawet coś takiego może mieć wpływ na ciążę - a ja mam od lat piasek w nerkach i problemy z tym.