reklama

pogaduchy marcóweczek 2012

mini- ja patrze na to, tyle ze tu uk masz napisane jasn na pudelku ze jajka sa albo z klatek (oczywiscie odpowiednio tansze) albo z free range czyli ze sobie biegaja :-D oczywiscie my kupujemy 'biegajace jajka' bo te klatki to jakas rzeznia :baffled:

vill- milego wieczoru ja chyba tez do ksiazki zaraz zasiade, rowniez weekendowy wieczor spedzam samotnie (nie liczac gremlinow)
 
reklama
Mini ja też patrzę na to i nie tylko na to
Swego czasu chciałam porzucić mięso, ale mi nie wyszło niestety

Mój chłop też wybył dziś na mecz, zła jestem bo myślałam sobie,że jak ma wolne to razem posiedzimy no ale cóż to ostatni w tym sezonie to niech lezie
Pewnie będzie za jakąś godzinkę a potem idziemy do baru bo się umówiliśmy z ludźmi
 
uuuuuuuuuuu widzę że się ostra dyskusja rozwinęła na temat zwierzaków :)

Powiem tak jestem zootechnikiem i pracowałam w zoo jak i w wolontariacie w schroniskach i wyłapują dzikie koty w warszawie i je sterylizuję.
Jestem zupełnie przeciwko trzymaniu kotów pod kluczem w domu ale jestem tez zupełnie przeciwko trzymaniu zwierząt nie wysterilozawanych pod dachem!
Moja kotka wraz z całym miotem została mi podrzucona pod drzwi w wieku 2 tyg ( no bo zootechnik to niby mogę uratować), namordowałam się strasznie ( bo 2 tyg kociaki bez matki to małe szanse przeżycie) na szczęscie udało mi się dla dwóch w najgorszym stanie znaleźć mamkę. Kotów nigdy nie lubiłam ale zostawiłam sobie Tośkę bo nie znalazłam dla niej domu. Tośka jest kotem wysterylizowanym oczywiście od razu po 1 rui i puszczanym na dwór kiedy chce ( bo mam taką możliwość mieszkająć na parterze). Jest dziwnym kotem bo można z nią robić wszystko - nosić za ogon, targać za uszy i nigdy nie wyjmie pazura ani nie odejdzie - no akurat mamy szczęście i musimy ostro tresować Bartka a nie kota żeby nie zrobił jej krzywdy.
Moje mopsy to matka z córką - matka wzięta z hodowli piwnicznej ( tysiące mopsów w klatkach) też mi ją oddana jak miała mega nużycę i marne szanse - wyszła z tego. Postanowiłam ją wystawić - 3 udane wystawy - i nagle po trzeciej wystawie zaczeła się bac ludzi - panicznie - nie wiadomo czemu! (myślę że to jednak sprawa genów), urodziła 1 małe :) hahah kokosy zbiłam na tej hodowli swojej - zostawiłam malą bo okazało się że stara przy córce się mniej boi ( ale dzieci to dla niej najgorszy dramat). Odrazu obydwie wysterylizowałam bo wydaje mi się że ten lęk jest przekazywany z pokolenia na pokolenie czego nie powinno się rozmnażać.
Nie kapuję zupełnie ludzi co wypuszczają koty czy psy niewysterylizowane - to jest męczenie zwierząt, jak na wsi biega suka w panice a za nią 6 gwałcicieli a ona się bronić już nie ma siły! to jest straszne! potem rodzi to byle gdzie i byle jak. A jak jeździłam po wsiach i zapytalam się pana czemu ma około 20 kotów na podwórku to powiedział : a widzi pani tą trasę obok - do wiosny i tak połowa nie dożyje !!!! no dramat - dodam że facet z piękną nowoczesną chałupą!!!! ciemnota na maksa!

Miałam też papugę kakadu - od jaja ją miałam, żyła z nami 6 lat i zaczęłam pracę na pełny etat- papugi (szczególnie kakadu) mają rozum 3 letniego dziecka- więcej niż 8 godzin nie mogą zostać same! to był dramat ona ryczała a ja wraz z nią, nie mogłam jechać do konia po pracy bo papuga na mnie czeka - oddałam ją do faceta co z nią występuje w cyrku zalewskim ( potępiam cyrki ale akurat kakadu jest chyba jedynym zwierzęciem co to uwielbia). Ta papuga żyje 100lat !!! dlatego zastrzeliłabym wszystkich co sprzedają papugi !!! Papuga (to samo małpa) to obowiązek taki sam jak dziecko - nie mozna jej zostawić samej, burdel robi na maksa i wymaga głaskania i karmienia i nie powinno się jej oddawać ( w zoo co chwilę jakieś zdychały z tęsknoty za właścicielem! - prezenty pod choinkę tak właśnie giną ).

Miałam tez węże, króliki i wszystkei gryzonie poza fretką - bo fretka to też inteligentne zwierzę i by ryczało jak mnie nie ma a jest przy tym gryzoniem co wszystkie obgryzie.

No cóż - tak to już jest że strasznie dużo u nas ludzi co traktują zwierzęta jak zabawki, na wsiach zwierzę to mięso,alarm lub myszołap i na tym koniec.

Co do ciąży to dochodzę do wniosku że każda jest inna. W tamtej ciąży miałam cukrzycę z insuliną w tej nie mam cukrzycy ! ale za to jestem już o 5kg większa i mam ściśnięty żołądek i zgagę jak w tamtej ciązy w 9 miesiącu - dramat - nie długo będą mnie toczyć.
 
atomówka bardzo fajnie że patrzysz , bo wiele osób o kurach nie myśli w kategorii zwierząt :sorry2:

Kasiurek pisemka psychologiczne fiu fiu :-) Kiedyś się lubowałam . Teraz tylko temat psychologia dziecięca mi wchodzi :-D

Maria masz niesamowity zawód ... ale chyba bardzo trudny
 
Maria28 "na wsiach zwierzę to mięso,alarm lub myszołap i na tym koniec. " trafilas w sedno - jak pies złapie kure chodzace kolo niego dostaje łopata w łeb i po sprawie beirze sie nowego psa co nie chwyci kury niestety ;/


Ja od dziecinstwa mialam chomiki,szczury,rybki,ptaki -jak slyszalam ze kolezanka głodzi chomika zeby zdechl i zeby ona miala psokoj to zdebialam tak duzo dzieckow myslalo i raz mialam 15 papug,chomikow,kanarkow, dwa psy i krolika- oddawalam wdobre rece przez rok ale sprawdzalam co u zwierzat sie dzieje ;]
 
olimpka.jpgtosia1.jpgtosia.jpgfryzio1.jpgfryzio.jpgmopsi1.jpgmopsi2.jpgmopsi.jpg a o to mój zwierzyniec ( tylko Olimpii - papugi już z nami nie ma :( )
 
reklama
Jedyne zwierze jakie w życiu oddałam to papuga - i bardzo się za to potępiam że myślałam że dam radę żyć z papugą - dałam tylko radę ją wychować ale czasu mi dla niej nie starczyło, a nie potrafię męczyć zwierząt w klatce i trzymać w samotności! a tak robi większośc z nas - stoi sobie taki papug i wygląda pięknie w klatce.
Ale oczywiście lepiej oddać w dobre ręce niż trzymać 10 psów i 20 kotów w domu lub wywalić na ulicę i przywiązać w lesie.

Psów miałam oczywiście mnóstwo ale wszystkie umarły z starości.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry