Święta, w tym roku z powodu przedłużającej zimy, ciągle wydają mi się jakieś nierealne. Nawet dokładanie nie pamiętam, kiedy będą? Zresztą ja przed Wielkanocą tak bardzo nie szaleję, jak na Boże Narodzenie. Chociaż święta, takie wiosenne, zielone, bardzo lubię. I tę radość, jak patrzę na Kajcia i Jolę (moją bratanicę), gdy biegają po ogrodzie i szukają prezentów "od zajączka". W ubiegłym roku było jeszcze bardzo zimno, ale teraz, mam nadzieję, będzie już zielono... 8)
A okna..? Już pomyte, ale czeka je jeszcze jedno pucowanie przed świętami.
Ja na razie czekam na męża, ktory wraca we wtorek. Jeszcze jutro ma nurkowania. I jak zadzwoni "po" to będę mogła odetchnąc z ulgą. Zawsze sie niepokoję, oni tak głęboko schodzą... pfu, pfu, pfu.