zazdrośc na 99% , u nas było podobnie , tyle tylko , że synek nie chodził do przedszkola więc odbijał sobie na rodzicach , a nawet mogłabym rzec , że trwa to nadal a to już 2,5 roku na szczęście maleje z każdym tygodniem bo mała jest dzieckiem niesamowicie rozgadanym i naprawdę umie się fajnie pobawic ze starszym bratem nawet w szpiegów , w warsztat mechaniczny

itp. ,a im bliżej maluchy są razem tym mniejsza rywalizacja o mamę , ale na początku było ciężko
Twój synek uczęszcza do przedszkola co może też odbierac jako dodatkowe 'odtrącanie' przez mamę bo on tam ,a Ty zostajesz z maluszkiem w domu , jeśli naprawdę nie wiesz co robisz poszukaj w okolicy poradni psychologicznej dla dzieci , bo one są własnie po to by rodzice mogli tam uzyskac pomoc z mniejszymi czy większymi problemami w wychowaniu smyków , my tam uzyskaliśmy wiele wskazówek jak radzic sobie z dziwnymi dla nas zachowaniami synka np. zachowywał się jak nadpobudliwe dziecko albo uciekał w kąt i mówił , że nikt go nie kocha , żeby w ten czy inny sposób wzbudzic nasze większe zainteresowanie , u nas podstawą było spędzenie jak największej ilości czasu sam na sam z synkiem ja albo mąż najlepiej na zmianę no i faktycznie pomagała tez wspólna pielęgnacja małej , chocby prośba o podanie pieluszki , czy zagadywanie siostrzyczki kiedy mama zmienia tą właśnie pieluszkę , wybór grzechotki itp.
życzę duuuużo zdrówka , sił i cierpliwości :-)