Dziewczyny,co do jedzenia słoikowego,to nie wiem czy pamiętacie,ale chyba jakoś troszke ponad rok temu,była taka głosna sprawa,mianowicie: do roznych koncernów,które zajmują się zywieniem naszych maluszków,rozesłano ankiety,w których m.in było pytania o stosowanie żywnosci GMO i MOM. NIestety Gerber wypadł najgorzej,bo olali ankiete,czyli ewidentnie mają coś na sumieniu!
Ja Wam powiem,że czasami słoiki dajemy ,no zwłaszcza teraz jak te ilosci sa mini mini,ale juz za chwilę dzieci bedą jadły wszystko( w sensie kasze,miesa,warzywa) i wtedy wszyscy bedziemy na tej samej diecie( przynajmniej jesli chodzi o główne posiłki;-) ),bo my i tak nie jadamy smarzonych czy jakiś tłustych rzeczy... A produkty kupiujemy na targu od naszego panan Sławka,ktory ma własne gospodarstwo i tak jak u JJ: marchewka wyglada i pachnie jak marchewka,ziemniaki to samo ,no i wszystko jest tylko sezonowo! nawet jajka od nego kupujemy( jak ma. Bo np.jak jest zima to sie kury słąbo niosą i musze mu duzo wczesniej mówic zeby udało mu się te 10szt dla nas uzbierać).
A jeszcze co do słoików to ja nigdy nie kupuje nic z drobiem. Jesli juz to z miesem z królika,cielęciną...bo CHYYYBAAA to drób jest najbardziej hormonami faszerowany( piszę chyba,bo teraz to juz wszystko jest mozliwe...).