reklama

Poród rodzinny

reklama
przecież mąż podczas porodu stoi od strony głowy rodzącej a nie krocza, nie musi wszystkiego widzieć a mimo to może jej towarzyszyć i być podporą.

dokładnie moj maż stał od strony głowy zreszta od strony krocza to lekarz, polozna, pielegniara nie było nawet miejsca hehe:sorry2:jest tez ewentualnosc ze na samo parcie mąz moze wyjsc a towarzyszyc wczesniej przy skurczach ..
 
przecież mąż podczas porodu stoi od strony głowy rodzącej a nie krocza, nie musi wszystkiego widzieć a mimo to może jej towarzyszyć i być podporą.
Dokladnie.........jak nie chce to patrzec nie musi, przeciez nikt nikogo nie zmusza......
Choc moj M musial oczywiscie zagladnac "wszedzie" :sorry2::-D...polozna pokazywala mu jak zaczela sie pojawiac glowka.....i jak mnie nacinali tez widzial....:dry:.......I zadnego urazu nie doznal ;-)
 
a ja jestem zla, bo moi "teściowie" zaczeli robic mojemu partnerowi pranie mózgu. slabo mi sie robi jak slysze ich wypowiedzi pt "kobieta powinna rodzic sama, facet sie do tego nie nadaje, to zle wplywa na mezczyzn"... jak tak dalej pojdzie, to wnuka zobacza gdziec kolo jego osiemnastki
 
Ja myślę,że to każdego indywidualna sprawa.Ja bardzo chcę,żeby mój chłopak był przy porodzie:)uważam,że to przeżycie dla nas obu.Od razu bedzie mógł zobaczyć naszego skarba i ja będe czuła się pewniej,gdy on będzie obok.
 
Od zawsze, gdy myślałam o porodze marzyłam, że będzie ze mną mój ukochany.
Gdy test wskazał 2 kreseczki, a gin potwierdził ciążę zapytałam męża czy chce.
A on taki "i bym chciał i nie chciał" :-(. Bo po co on tam potrzebny!
O! Jak się wściekłam!
W typowo "ciążowej awanturze" zaordynowałam obecność - bo czemu tylko ja mam się męczyć ty $%^&^$$!!!
Oczywiście jak po każdej "ciążowej awanturze musiałam przepraszać.
Teraz widzę, żę chyba coraz chętniejszy.
Jeszcze parę miesięcy i pojedzie na porodówkę beze mnie :happy:
 
reklama
Witam,
Ja jestem już po :-) miałam cesarkę i niestety nie wszystkie szpitale pozwalają być partnerowi a jak jest do tego cesarka nie planowana tylko na szybko to nie ma czasu i niestety mama wita maleństwo sama (ja mojego Filipka widziałam tylko 1sek po urodzeniu :-(ale później mąż przyniósł kruszynkę na dłużej)
Jednym słowem nic fajnego.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry