A ja mogę jeszcze dodać, że masakryczne opowieści o porodach często rozsiewają faceci, którzy sami przy tym nie byli, tylko gdzieś od kogoś usłyszeli albo sami sobie coś wyobrażają. Osobiście znam wiele par, które rodziły wspólnie, a wśród nich ani jednego mężczyzny, który wypowiadał się na ten temat negatywnie.
A wracając jeszcze do seksu - zgadzam się, że często mężczyźni zwalają winę na poród. Tymczasem wiele zależy od panów i od ich zaangażowania w opiekę nad maluszkiem. Jeżeli tatuś pomaga, włącza się w obowiązki, okazując w ten sposób szacunek, miłość i troskę, kobieta nie powie "nie". Często się mówi, że matki oddają się dzieciom i odstawiają mężczyzn na dalszy plan. Ale tak się dzieje, kiedy są same, bez pomocy. W dojrzałym związku wszystko da się pogodzić.
A wracając jeszcze do seksu - zgadzam się, że często mężczyźni zwalają winę na poród. Tymczasem wiele zależy od panów i od ich zaangażowania w opiekę nad maluszkiem. Jeżeli tatuś pomaga, włącza się w obowiązki, okazując w ten sposób szacunek, miłość i troskę, kobieta nie powie "nie". Często się mówi, że matki oddają się dzieciom i odstawiają mężczyzn na dalszy plan. Ale tak się dzieje, kiedy są same, bez pomocy. W dojrzałym związku wszystko da się pogodzić.
no miałam mnóstwo obaw,że nie bedę go już pociągała, że będzie się mnie brzydził etc..Jednak on się uparł,że chce tam być i "trzymać mnie za ręke". Całe szczęscie,że mam tak upartego męza,bo naprawde nie wiem co bez niego bym tam zrobiła. Był mi niezbędny nawet do tego,żeby zwilżyć sobie usta,bo ból mnie po prostu paraliżował,nie potrafiłam nawet sama wstać z łózka ani dojść do ubikacji czy pod prysznic.Co prawda jego dotyk mnie drażnił ,więc nie było mowy o masowaniu czy tym trzymaniu za rączkę,ale naprawde ktoś trzeźwo myslący jest w zasadzie NIEZBĘDNY.
